Sześć innych rzeczy, którymi Japonia nie zaskakuje

W ramach kontynuacji artykułu o rzeczach, którymi Japonia nie zaskakuje wspominam o kilku powtarzających się innych, opisywanych przez osoby odwiedzające Kraj Kwitnącej Wiśni kwestiach: problemach ze znalezieniem adresu, uprzejmości Japończyków, wysokich cenach i konieczności znajomości Japońskiego. Artykuł kontynuuje wątki poruszone w poprzednim tekście „Sześć rzeczy, którymi Japonia nie zaskakuje”, do którego przeczytania w pierwszej kolejności serdecznie zachęcam.

4da9a9cf.jpg

7. Nie sposób znaleźć adresu

Historie o problemach ze znalezieniem adresów w Japonii są stare jak świat, a nie brak ich też w popularnej „fantastyce naukowej” na temat Kraju Kwitnącej Wiśni. To koncept znany choćby z pierwszych książek Marcina Bruczkowskiego, opisującego znaną mu Japonię lat dziewięćdziesiątych. Gdy w przeszłości turyści skazani byli na korzystanie z map, obecnie w większości miast poruszanie się jest stosunkowo proste do opanowania. Upowszechnienie smartfonów z GPS praktycznie wyeliminowało problem ze znalezieniem danego miejsca, gdyż jesteśmy prowadzeni za rączkę do celu.

64a993c0eba7d76e83e3ccfd77455d6c.jpg

Chodzenie z tradycyjną mapą po Japonii to już przeszłość. Telefon komórkowy i GPS zapewnia, że sprawnie i bez większych problemów trafimy do punktu docelowego

Czasem dotarcie do znajomego mieszkającego na przedmieściach może zająć chwilę, ale chyba każdy z nas zbłądził raz czy dwa na dużym osiedlu w Polsce, gdzie numeracja bywa zwodnicza. Taksówki nie mają większych problemów ze znalezieniem adresu, bo praktycznie każda taksówka ma teraz wbudowaną nawigację, a gdy tego zabraknie, taksówkarz ma do pod ręką dyspozytora, który pokieruje go przez radio we właściwe miejsce. Jeśli znacie adres, to nie ma problemów z dotarciem do celu, o ile nie pokrzyżuje tego wzmożony ruch w godzinie szczytu.

8. Japończycy są strasznie uprzejmi.

Marcin napisał, że Japończycy na co dzień sprawiają wrażenie chłodnych i zdystansowanych, nie tylko do obcokrajowców, ale i siebie nawzajem. To kolejna trudna kwestia, o której lepiej się nie rozpisywać bez lepszej znajomości tematu. Ja posłużę się tu swobodną opinią znajomej, która uważa, że ten dystans może wynikać często z tego, że klient niekoniecznie ma ochotę zaprzyjaźniać się z obsługującym go sprzedawcą. W Japonii kultura wymaga, by nie sprawiać innym problemów, więc jednym z przejawów tego jest nie narzucanie się innym, a spoufalanie się sprzedawcy z klientem mieści się w tych ramach.

Gdy w Polsce mamy sklepik osiedlowy, gdzie pan Kazek wita nas po imieniu z uśmiechem na ustach i pyta o zdrowie, to w Japonii coś podobnego jest dla większości sennym koszmarem. Można to lubić, ale czasem nawet w Polsce chce się wejść do sklepu, wziąć towar, zapłacić i wyjść. Gdy spytałem o to siedzącą obok Japonkę, ta aż wzdrygnęła się na myśl o wizycie w podobnym sklepie. Wizyty w sklepie ze sprzedawcą, który ją rozpoznaje i głośno wita ponownie uznała za bardzo wstydliwe i zapewniła, że w takiej sytuacji więcej by do tego sklepu nie poszła. Dystans daje klientowi komfort, ale to oczywiście nie jest żadna reguła, a nie brak też oczywiście wyjątków – miejsc, gdzie ludzie udają się właśnie z powodu sympatycznego właściciela i tego dodatkowego „human touch”.

efc01a51245336e85df8574f302d215a.jpg

Uprzejmość nie jest czymś dziedziczonym od rodziców, ale wielu Japończyków musi się jej uczyć przed rozpoczęciem kariery zawodowej. Księgarnie pękają w szwach od nadmiaru podręczników dobrych manier i książek obrazkowych, gdzie bogacie ilustrowane diagramy tłumaczą skomplikowane zależności personalne, jakie każdy dorosły Japończyk powinien znać.

Reguły nie obowiązują jednak w stosunku do obcokrajowców, a w ich przypadku sprzedawcy lubią nagiąć te niepisane zasady i wejść w dialog, zapytać o rodzinny kraj, czy wypróbować swój dawno nie używany angielski.

9. Japonia wcale nie jest droga

Od kiedy premier Abe wprowadził swój model ekonomii polegający m.in. na zaniżaniu wartości jena na rzecz pobudzenia handlu, to koszty życia w Japonii stanowczo wzrosły. Nigdy nie było tanio, ale ostatnie lata mocno dają się wszystkim we znaki. Inaczej to oczywiście wygląda z perspektywy turysty, dla którego tańszy jen oznacza więcej pieniędzy do wydania. Metro w Tokio jest drogie, więc wielu Tokijczyków unika go na rzecz odrobinę tańszej kolei. Ludzie oszczędzają jak mogą kupując towary w tańszych sklepach, a dawniej pełne zapracowanych biznesmenów knajpy często świecą w dni powszednie pustkami. Firmy zacisnęły pasa i zamiast udawać się na integracyjne popijawy kilka razy w tygodniu, coraz częściej decydują się na model “raz, a porządnie”. Stąd w weekendy znalezienie w centrum pustego lokalu z miejscem dla kilku osób czasem graniczy z cudem.

Marcin na zdjęciu pokazał towar, który zakupił w jednym z tanich sklepów Lawson 100, popularnych na wyspie Honsiu. Wspomina o zapłaceniu 3 zł za litrową wodę, paczkę yakisoby, kawy i słodyczy. W istocie towary ze zdjęcia kosztują łącznie ok 1000 jenów, co daje nam łączną kwotę 30 zł. Jest to w okolicach średniego wynagrodzenia za godzinę pracy studenta w typowej restauracji, więc bez szaleństwa. Porządnej kolacji (w Japonii to najważniejszy posiłek dnia) za 60 groszy również nie zjemy, chyba że zadowoli was makaron z pudełka, albo udanie się do supermarketu, gdzie można japońskie onigiri z 50% zniżką przed godzinami zamknięcia. Hint: Nie jedziemy do Japonii tylko po to, by zwiedzać. Japońska kuchnia to coś wspaniałego i niepowtarzalnego, więc gdy można na wielu rzeczach oszczędzać, tak warto mieć w kieszeni dodatkowe pieniądze na posiłki i sobie nie żałować. Nie po to przelecicie ocean, by przez większość pobytu koczować na murku przed marketem i wcinać zupkę instant.

enhanced-buzz-orig-2546-1371071848-16.jpg

enhanced-buzz-1424-1370898298-1.jpg

enhanced-buzz-32397-1370986531-1.jpg

W Japonii owoce są bardzo drogie w porównaniu z cenami w Europie. W skrajnych przypadkach jedno jabłko może kosztować nawet do 2100 jenów (68 zł), a kwadratowy arbuz nawet 21000 jenów (682 zł). To oczywiście nie jest reguła, ale w takich cenach owoce sprzedawane są w słynnym, eksluzywnym sklepie Sembikiya w Tokio.  Jednym z powodów jest to, że w Japońskiej diecie zawsze dominowały warzywa, więc owoce nadal postrzegane są bardziej jako przysmak i towar dawany innym w prezencie, niż codzienny element posiłku.

Długi pobyt w Japonii to wyzwanie dla portfela i bez dobrze płatnej pracy wymaga znajomości terenu, przemieszczania się w skomplikowanym dla początkującego systemie dyskontów, tanich supermarketów, polowania na okazję i zniżki, rozsądnego dysponowania pieniędzmi. Japońskie mamy są w tym ekspertkami. Najlepszym przykładem jest napój z maszyny, gdzie za kawę często zapłacimy wspomniane przez Marcina 150 jenów (4.5 zł), gdy ten sam napój w supermarkecie może kosztować ok. 2.2 zł, czyli mniej niż połowę ceny z maszyny. Podawanie w restauracji zimnej wody to wspaniały zwyczaj, ale nie zapominajmy, że pochodzi ona z wodociągu, co nie każdemu może się spodobać. Japonia może nie jest aż tak droga, ale ludzie po studiach nie zarabiają wcale tak dużo, a średnia pensja zaczyna się na poziomie 180-200000 jenów (ok. 6 tys. PLN).

10. Nie trzeba znać japońskiego

Niestety edukacja języka angielskiego w Japonii nadal pozostaje w opłakanym stanie i na głowę pod tym względem biją ich nawet Chiny, czy Korea. Większość młodych osób nie chce się uczyć obcego języka, bo dobrze im we własnym kraju i nie czują takiej potrzeby. Angielskiego najczęściej uczą się z obowiązku, by zaliczyć sesje egzaminacyjną w szkole, albo dostać się na dobry uniwersytet, gdzie wysoki wynik jest jednym z warunków przyjęcia. Stąd w Japonii masa językowych inwalidów, którzy potrafią mechanicznie rozwiązać wyuczone testy, przetłumaczyć zdanie z japońskiego, ale znajomość angielskiego – nawet potwierdzona certyfikatem – pozostaje często bierna.

20627013_10155463329459303_5136593819192056863_o.jpg

Tłumaczenie japońskiego wymaga wprawy, a w Japonii dalej roi się od pełnych błędu informacji dla turystów. Na powyższym zdjęciu widzicie informację dla pasażerów samolotu. Dowiadujemy się z niej, że drzwi otwierają się „20 minut temu, dziesięć minut przed wyjazdem” (prawidłowo: „Drzwi otwierają się od 10 do 20 minut przed wyjazdem autobusu”)

Japończycy mają problemy z wymową i zrozumieniem różnych akcentów języka angielskiego i o ile wasz akcent nie przypomina tego ze słuchanych na lekcjach nagrać z głosami amerykańskich native speakerów, to mogą was nie zrozumieć. Wiele osób ma stres związany z używaniem angielskiego, a niektórzy nawet zapytani w płynnym japońskim o prostą rzecz, automatycznie odpowiedzą, że “nie rozumieją po angielsku”. Ciekawe jest też to, że zdarzają się osoby, które potrafią, ale nie chcą mówić po angielsku ze względu na perfekcjonizm. Dążą do najwyższego poziomu angielskiego a zapominają, że rezygnując z czynnej komunikacji, tylko się od ustalonego celu oddalają.

Problemy Japończyków z nauką angielskiego dały mi interesujące zajęcie w trakcie mojego doktoratu. Wielu, jak choćby wspomniani wyżej perfekcjoniści, chętniej uczyłoby się języka od inteligentnych maszyn, niż z bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. Starsza generacja jest dużo bardziej wygadana, bo wielu miało bezpośrednią styczność z angielskim i podróżowała po świecie. Dlatego nie jest zaskakujące spotkać 70 letniego staruszka, zapewne pamiętającego czasy amerykańskiej okupacji kraju po II Wojnie Światowej. Tokio jest pełne turystów, stąd i znajomość angielskiego jest lepsza, ale dłuższy pobyt w kraju bez znajomości języka jest nie tylko trudny, ale też pozbawia nas szansy poznania i zrozumienia tego kraju w lepszym stopniu.

11. W lokalach zamówisz bez znajomości japońskiego

Historie od znajomych, którzy przyjechali do Japonii i popełnili przynajmniej jedną gafę przy zamawianiu jedzenia, to wręcz klasyki. Jedni bliscy przyjaciele zachwycali się typowo japońską kuchnią w tanim lokalu. Zachęcony udałem się pod wspomniany adres, który po m okazał się w istocie być chińską restauracją, z kantońskimi potrawami, prowadzoną przez mówiących łamaną japońszczyzną Chińczyków. Chyba każdy miał podobne doświadczenia i nie ominęło to również mnie, gdy kilka razy danie na talerzu różniło się znacznie od oczekiwanego menu. Miałem niezłą minę, gdy zamiast oczekiwanego kurczaka z warzywami dostałem dwa plastry tłustego węgorza na ryżu.

o0800060012470954656.jpg

fc4c62b4-s

Jeden z lokali w centrum Osaki, gdzie nie pogadasz po angielsku.

Część lokali w centrum Tokio dysponuje menu w języku angielskim, ale nie jest to reguła. Większość jedzenia wystawianego w sklepowych witrynach to woskowe atrapy, które jakością wykonania zmylą niejedno oko. Marcin w jednym z podpunktów artykułu umieścił zdjęcie z restauracji w klimacie z Blade Runnera (fanów odsyłam jednak do Hong Kongu, głównego źródła inspiracji reżysera) gdzie możecie zobaczyć wiszące powyżej lady tradycyjne menu w języku japońskim. Przy większości nazw potraw nawet ceny napisane są w znakach kanji, więc zamówienie czegoś w takim lokalnym miejscu jest dla osoby nie posługującej się ich językiem mocno kłopotliwe, jeśli nie niemożliwe. Nie znając japońskiego nazwiemy też zwykłą bułkę z makaronem hot-dogiem, pewnie ze względu na budzący skojarzenia kształt.

12. „Mają sklep Coca-Coli”; Popularność Amerykańskich marek w Japonii

Coca-Cola działa w Japonii od lat pięćdziesiątych XX wieku i ma dla starszej generacji nostalgiczny charakter, ale popularna jest również wśród lubiących “brand stuff” młodszych Japończyków. Pojawia się choćby w popularnym, nostalgicznym filmie “Always Sunset on Third Street”, gdzie butelka Coli była dla wielu osób powiewem zmian tamtych dynamicznych czasów. Jest też popularnym towarem kolekcjonerskim, a wspomniany przez Marcina sklep Coca Cola Store w Aqua City Odaiba nie jest czymś szczególnym.

Tego typu miejsca odwiedzą osoby szukające nowego elementu do swojej kolekcji markowych towarów. Równie popularny jest Disney i choć wiele osób nie oglądało klasycznych animacji, to bez obciachu nosi koszulki Myszką Mickey, czy Kaczorem Dolandem. Sklep Coca Coli to dodatek do sąsiadujących z nim stoisk z nostalgicznymi pamiątkami z popularnych anime produkowanych przez stację Fuji TV, salonu gier wideo z zabytkowymi automatami, garażu z plejadą starych samochodów z minionego wieku i innych.

165209_486140414302_3303586_n

Klasyczne automaty w centrum handlowym w sercu dzielnicy Odaiba

162908_486141994302_8303549_n

Jak miało zabraknąć Coca Coli, gdy tuż obok stał DeLorean?

Gdy zapytałem o Coca Colę moje japońskie uczennice, to powiedziały, że to dla nich marka handlowa, brand, a te w Japonii zawsze cieszą się popularnością. Tak więc osoba ubierająca koszulkę z Coca Colą przeważnie nawet nie pija napoju (jest mocno za słodki dla przeciętnego Japończyka), a nosi ją wyłącznie ze względu na panującą modę. O podejściu Japończyków do zachodnich marek wspominałem też przy okazji tekstu o McDonaldzie i fast-foodach.

Słowem podsumowania

Pisząc o Japonii bardzo łatwo wpaść w pułapkę własnych oczekiwań. Niewiele potrzeba, by  padło sporo niepotrzebnych sądów, które nieodpowiednio zinterpretowane zamiast pomóc zrozumieć ten interesujący kraj, mogą tylko służyć dalszemu upowszechnianiu istniejących stereotypów. Książki trzeba czytać, z opiniami innych należy się zapoznawać, ale do wszystkiego potrzebny jest bezpieczny dystans.

Mnogość materiałów wpływa na nasze wyobrażenie na temat Japonii, jak i nastawienie do samych Japończyków. Wielu autorów w niczym nie pomogło i stworzyło szereg istniejących w naszym kraju stereotypów, jak choćby legendy o automatach z używanymi damskimi majtkami, czy mocno niesprawiedliwe sądy na temat seksualnej obyczajowości Japończyków.

Nie zaklinajmy rzeczywistości i nie wybierajmy się do Japonii dźwigając bagaż stereotypów i stworzonych na bazie kiepskich książek, czy wątpliwej użyteczności blogów podróżniczych ogólników. A jeśli ktoś się uprze i pojedzie odszukać wspomniane miejskie legendy, to zapewne je znajdzie – w końcu to znakomita reklama i wabik na turystów.

Mówiąc prościej, może czasem zamiast na świeży umysł skonfrontować się z nową rzeczywistością zbyt często sugerujemy się tym, co napisali inni?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s