Przeprowadzka do Japonii

Samuraje, gejsze, seppuku, ceremonia herbaciana, piękne krajobrazy, wiekowa spuścizna kulturowa, intrygująco brzmiący język – wszystko to pozostawiło w mojej głowie niezatarty ślad i sprawiło, że podróż do tego niezwykłego kraju stała się jednym z życiowych marzeń. Gdy pojawiły się pierwsze zmarszczki, ruszyłem do Kraju Tysiąca Suszarni, by sprawdzić, czy faktycznie od jedzenia ryżu można nabawić się skośnych oczu.

IMG_2168

Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego zetknięcia z japońską kulturą, co miało miejsce ponad 20 lat temu. Nie bez powodu uważa się, że telewizja ma ogromny wpływ na psychikę dziecka. Zostałem zindoktrynowany przez  imperialistyczny wytwór amerykańskich szatanów. W tym przypadku winny okazał się być serial „Szogun”, który otworzył małego chłopca na zupełnie nowy świat i wzbudził tą nową pasję do kraju, o którym nigdy wcześniej nie słyszał. Moja sympatia do Kraju Kwitnącej Wiśni, z początku całkowicie platoniczna, ostatecznie okazała się być odwzajemniona.

Otrzymałem stypendium rządowe umożliwiające mi podjęcie nauki w Japonii i zamieszkanie w tym kraju.  Praktycznie z dnia na dzień zamknąłem moje dotychczasowe życie, pożegnałem wszystkich przyjaciół i znajomych, złożyłem wymówienie w pracy i wsiadłem na pokład samolotu, trzymając w ręku bilet wyłącznie w jedną stronę. 20 godzin później stanąłem na murawie lotniska New Chitose w Japonii, a patrząc na pobliskie góry przywitałem się z wyspą Hokkaido, która stała się moim nowym domem na najbliższe lata. Japończycy w tym momencie tej historii nie wiedzieli jeszcze, że wpuścili do swojego kraju białego demona, który właśnie zaczął budzić się do życia:)

Położone na dalekiej północy Hokkaido bardzo różni się od innych wysp, ale potrafi oczarować swoim pięknem.

Hokkaido to druga największa w Japonii wyspa, oddzielona od Honshu przez Cieśninę Tsugaru (obie wyspy jednak połączone są podwodnym Tunelem Seikan). Początkowo zamieszkiwało ją przede wszystkim rdzenne plemię Ajnów, a pierwsi osadnicy z Honshu pojawili się tam dopiero pomiędzy XIV a XVI wiekiem. Regularna kolonizacja wyspy rozpoczęła się jednak dopiero w 1802 r. Stolicą wyspy jest Sapporo, miejscowość do dziś nosząca nazwę z języka Ajnów, znana m.in. z olimpiady zimowej w 1972 r. oraz często emitowanych w Polsce skoków narciarskich na miejscowej skoczni Okurayama (znana również w niektórych kręgach, jako: o k**wa! jama!).

Hokkaido jest też głównym producentem ryżu w Japonii, przoduje w połowach ryb, uprawie warzyw. Ma to oczywiście ogromne plusy, gdyż jedzenie jest tu świeże, smaczne i w dość przystępnych (w porównaniu choćby do Tokio) cenach. Lokalną ekonomię napędza tu m.in. browar Sapporo. Ze względu na kryzys gospodarczy, miesięczne przychody browaru wspieram z kolei JA, pijąc dużo złocistego piwa i spełniając w ten sposób swój społeczny obowiązek wobec wyspiarskiego kraju. Równie ważny jest tu ruch turystyczny, gdyż amatorzy kąpieli w gorących źródłach i sportów zimowych zjeżdżają tutaj regularnie latem i zimą.

W Otaru i kilku innych miejscach na Hokkaido zjawiają się też miłośnicy kina, pielgrzymując do miejsc znanych z popularnych filmów kinowych, m.in. Love Letter oraz pewnej chińskiej produkcji, której nazwy nie wymienie, ale podobno komunistki są nią zachwycone!

Na imprezie polonijnej z okazji Wielkanocy.

Trudno również nie wspomnieć o tym, że Hokkaido jest jedną z najbardziej przyjaznych naszym krajanom wysp z Japonii, dzięki obecnej tutaj Polonii Sapporzańskiej (znanej również w niektórych kręgach, jako „polska mafia z Sapporo”:). Nie jest to liczne grono, ale nadrabia doskonałą organizacją i znane jest z wzajemnej życzliwości i pomocy. Ludzie z Sapporo celebrują większość krajowych świąt, dzielnie dopingują naszym skoczkom podczas mistrzostw i oczywiście krzewią Polską kulturę w Japonii.

Hokkaido jest również kolebką dawnych, staropolskich wierzeń, jak kult Światowida, Trygława, Dadźboga oraz Swarożyca. Tradycyjne obrzędy mszalne odbywają się w każdą  środę w porach obiadowych, zaś główny ośrodek kultu mieści się w Higashi-Ku, gdzie w świątyni znajduje się ogromnych rozmiarów czterogłowy, drewniany posąg Światowida z rogiem obfitości w dłoniach, corocznie napełnianym nowym winem (w święto Libacji). Mniej więcej tak to wygląda (z nieznacznymi różnicami). Nie ma tu jednak ani jednej osoby, która by nie stanowiła indywidualności, a miło się robi, gdy słyszy się, jak ciepło wyrażają się znajomi Japończycy o naszych krajanach. Po więcej informacji odsyłam na oficjalną stronę internetową Polonii sapporzańskiej.

W Japonii znalazłem się dzięki otrzymaniu rządowego stypendium Monbukagakusho MEXT, umożliwiającego odbycie studiów podyplomowych i rozpoczęcia doktoratu w Kraju Kwitnącej Wiśni. Wszystkich zainteresowanych szczegółami technicznymi odsyłam na odpowiednie strony, a w dużym skrócie napiszę tylko, że są dwa rodzaje tego stypendium. Jedno umożliwia normalną, pięcioletnią naukę na japońskim uniwersytecie (granicą wieku na otrzymanie tego stypendium jest 25 lat). Drugie, wspomniane wyżej, skierowane jest do osób, które posiadają już tytuł magistra (tutaj granicą wieku jest 35 lat).

Nie jest łatwo otrzymać to stypendium, z powodu dużej ilości chętnych, małej liczby miejsc (do 8 osób rocznie, ale rzadko kiedy wysyłana jest pełna liczba osób) i zakręconej, nie do końca zrozumiałej dla zwykłego śmiertelnika procedury. Masa roboty papierkowej – sterty dokumentów do wypełnienia, ciągła walka z czasem i różnymi losowymi przypadkami, niekompetencją niektórych urzędników, trzy etapowy proces kwalifikacji, egzaminy wewnętrzne w ambasadzie (na studia podyplomowe obowiązują egzaminy z angielskiego, japońskiego oraz rozmowa kwalifikacyjna).

Bardzo ważnym elementem procedury jest też napisanie w dwóch językach ciekawego planu badawczego, zawierającego informację na temat naszych umiejętności oraz konkretne pomysły, które zainteresują stronę Japońską na tyle, by dać danej osobie szansę na ich realizacje w Japonii. Brzmi groźnie, ale dla chcącego nic trudnego. Po 3 latach kombinowania i dwóch podejściach udało mi się w końcu zakwalifikować i doprowadzić sprawę do pomyślnego końca. A raczej początku, bo tak naprawdę walka o sprawienie, by ta życiowa szansa została w pełni wykorzystana dopiero się zaczyna.

Podczas zajęć z języka japońskiego w towarzystwie wolontariuszy.

Zdecydowałem się rozpocząć naukę na uczelni ekonomicznej, umiejscowionym w malowniczym zakątku miasta Otaru uniwersytet Shoudai (Otaru University of Commerce). W pierwszym rzucie skupiłem się przede wszystkim na dalszej nauce języka japońskiego, dołączając do jednej z grup językowych na uczelni. Dodatkowym smaczkiem są tu zajęcia z wolontariuszami – 12 sympatycznymi mieszkańcami Otaru, którzy poświęcają swój wolny czas, by poprawiać naszą znajomość japońskiego.

Dwa razy w tygodniu spotykam się też z moim korepetytorem, który pomaga mi wyjść ponad moje ograniczenia i przekazuje użyteczny, codzienny żargon. Równocześnie skupiłem się na swoim pierwszym dużym temacie naukowym, czyli studiowaniu kognitywistyki. Jest to nauka zajmującą się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu i porusza taką problematykę, jak reprezentacja wiedzy, język, uczenie się, myślenie, percepcja, świadomość, podejmowanie decyzji oraz inteligencja.

Temat jest wiec zarówno bardzo interesujący, ale też dość trudny, bo obok teorii zajmuje się wykonywaniem eksperymentów psychologicznych oraz poznawaniem tajników programowania i prowadzenia własnych badań. Pobyt na skośnookim uniwersytecie jest naprawdę intrygującym przeżyciem, gdyż poznaję masę nowych osób i biorę udział w pozalekcyjnych zajęciach, jak klub badmintona. Plany są oczywiście dużo większe, ale na razie skupiłem się na znalezieniu odpowiedniego miejsca zamieszkania i ruszeniu do przodu ze swoimi obowiązkami.

Oświetlony latarniami kanał w Otaru – jedna z lokalnych atrakcji turystycznych.

Pierwszy miesiąc spędziłem mieszkając w położonym niedaleko uczelni akademiku w Otaru. Był to wspaniały okres, gdyż czynsz za to miejsce był niezwykle niski, a miałem okazje zakosztować życia w ślicznym portowym mieście, stanowiącym połączenie naszego Zakopanego i Ustki, gdyż tuż obok Morza Japońskiego znajdują się góry i jeden z większych kurortów narciarskich w okolicy. Poznałem na miejscu zagranicznych studentów z wymiany, m.in. ludzi z Islandii, Niemiec, Chin, Korei, Francji i Stanów Zjednoczonych – bardzo sympatyczni ludzie, którzy podzielili się ze mną swoim kilkumiesięcznym doświadczeniem i przekazali parę cennych rad.

Nieocenioną pomocą okazał się być jednak pewien japoński nauczyciel akademicki. Wziął mnie pod swoje skrzydła i dzięki jego radom udało mi się w niecały miesiąc poznać większość istotnych punktów miasta i odnaleźć się w codziennym życiu, choćby w takich prozaicznych sprawach, jak rozsądne robienie zakupów w sklepach, czy oszczędzanie na biletach. Jego wykład na temat różnych gatunków piwa nauczył mnie, że w Japonii „nie wszystko złoto, co się pieni”. Do tematu piwa w Japonii wrócę jednak przy innej okazji.

Minął jednak ten sielankowy okres i postanowiłem przenieść się do wielkiego miasta, czyli Sapporo. Robię to z kilku powodów, m.in. z powodu kilku bardzo bliskich mi osób, z którymi chciałbym mieć tam kontakt, jak i z racji moich planów naukowych. Będzie to z pewnością też bardziej rozsądne z racji mojej pracy w magazynie PSX Extreme, z racji łatwiejszego dostępu do mediów i graczy. Moim nowym miejscem zamieszkania jest Międzynarodowy Dom Studencki w Sapporo, miejsce o tyle interesujące, że mieszka tam ponad 30 różnych narodowości, od studentów z Kenii, po młode małżeństwo z Iraku. Jakby nie było, iście bombowa atmosfera! Po miesiącu na walizkach będę mógł wreszcie zarzucić kotwicę i zacząć zapuszczać korzenie. Przede wszystkim rozpakować walizkę, która zaczęła przypominać po miesiącu składowisko odpadów nuklearnych.

Zachęcam do odwiedzania mojego bloga, gdzie od tej pory pojawiać się będą kolejne historie sumujące moje doświadczenia z pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni, jak i tradycyjne artykuły na temat kultury i ciekawostek z Japonii. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę ze swojej strony: trzymajcie kciuki i dopingujcie, bym wykorzystał ten spędzony w Ojczyźnie Sushi czas, jak najlepiej! I komentujcie, bo to zachęca do częstszego pisania🙂

Smutno za przyjaciółmi pozostawionymi w Polsce, ale trzeba iść z duchem czasu🙂

Zapraszam do drugiego odcinka cyklu „Z Japonii”. Kliknij tutaj.

38 thoughts on “Przeprowadzka do Japonii

  1. Hah! Ciesze sie, ze w koncu znalazles dla nas czas, bardzo chcialam poczytac co tam u Ciebie. Wyjechales dla mnie, zabieganej sensejki, dosyc nagle i znienacka.

    Tesknimy i trzymamy kciuki!!! Ganbatte kudasai, Mazzi-san!

  2. Mazzi w koncu zapuscisz korzenie. Ciesze sie ze jestes sczesliwy. Swoja droga doskonaly artykul. Mam nadzieje ze w sierpniu bede mogl dodac cos wiecej kiedy przylece do ciebie😛

  3. Bardzo się cieszę, że spełniłeś swoje kolejne marzenie i mocno trzymam kciuki🙂 Twój przykład pozwala uwierzyć, że jeśli się bardzo czegoś chce, to można to osiągnąć🙂

    Ganbatte i do przodu😉

  4. Dobrze Cię widzieć w naszej przestrzeni. Powodzenia i uważaj na sumo sailorki!

    I pamiętaj – nie lataj nago po pałacu cesarskim, bo Japończycy tego nie lubią🙂

  5. No.. Muszę jednoznacznie stwiedzić.. niezdecydowanego i miotającego się mazziego już z nami nie ma. Masz jaja Ziom, nasze godzinne spotkanie przed wyjazdem zaliczam do jednego ważniejszych, a Ty konsekwentnie do przodu, a nawet nieco wyprzedzasz ten termin. Czekam na kolejne relacje, bo ta mi się bardzo podoba – bez zbytniego spinania się na jakieś wyrafinowane epopeje, tylko przedstawiane są z perspektywy normalnego człowieka.. (o ile normalnym można nazwać człowieka, który p… wszystkim żeby lecieć do Japonii – ja uważam że tak ;)) . Ja mam prawdziwą Japonię tylko w postaci Suzuki pomiędzy moimi nogami i też ją sobie bardzo chwalę🙂 Przeprowadzka – szacun! trzymam kciuki, z tego będzie więcej dobrych rzeczy niż się możesz spodziewać. Tak coś czuję..

  6. Czytanie takich rewelacji wywołuje u mnie spadek szczęki do okolic podłogi i jej rozszerzenie w szaleńczym uśmiechu od ucha do ucha. Gratuluję udanego startu w Japonii i czekam na jakieś głębsze relacje, przemyślenia.😉

  7. no, fajnie, że coś wreszcie napisałeś na bloga, bo był ostatnio trochę zaopuszczony:PP powodzenia!!! i czytaj od czasu do czasu naszego bloga, co byś nie zapomniał polskiego!;) aha, i nie wiem dlaczego napisałeś Japońskiego, a nie japońskiego, ale mam nadzieję, że to przez nieuwagę czy coś hehe ;P

  8. Po latach walki z systemem dopiąłeś swego. Gratuluję😉

    Mam nadzieję, ze w przyszłym roku o tej porze napijemy się razem w Starbucks w Tsutaya🙂

  9. Fajnie jeszcze raz bylo sobie przypomniec jak to twoje wspinanie sie po drabince wygladalo:> sama obserwowalam z podziwem twoj upor i twa ambicja, jak wiesz mnie tez dodawala sily, by przetrwac w walce z systemem holenderskim.. ale to inna bajka. Ciesze sie ze podjales taka decyzje:> sama bym tak zrobila w koncu- co duze miasto – to ja wiem:> no i 3mam kciuki za studia :> o moich planach poczytasz wiesz sam gdzie:>( blog, blip….) na razie odcielam sie od neta, by zajac powazniejszymi sprawami -na szczescie telefon nadal podpiety pod siec i moge miec kontakt ze znajomymi :> tesknie za nowinkami i licze, ze nieustannie bedziesz modyfikowal info ( szczegolnie- co u Ciebie sie dzieje). Pozdrawiam serdecznie ze slonecznego i wrecz upalnego miasta kwitnacych tulipanow :*

  10. Gratuluję Mazzi, twój upór i ciężka praca przyniosła wymarzony efekt. Cóż mogę więcej dodać, życzę powodzenia w Japonii i oczekuję twoich kolejnych postów na temat twojego pobytu w kraju samurajów.

  11. Życie w Japonii… Marzenie wielu, ale nadal dane mi jest słyszeć od mnóstwa ludzi: „Po co ty się tego japońskiego uczysz?”, „Po kiego…”, „Marnujesz czas…” itp. Cóż, nie dane im będzie poznanie tej pięknej kultury, albo się ją kocha, albo nie. Smutne jest tylko to, że większość preferuje amerykańską,bezwartościową papkę, ale co ja poradzę, tacy ludzie…

  12. Ludzie naprawdę tak gadają? A ja powiem, że myślę, iż wraz z opanowaniem tego języka byłbym ustawiony na resztę życia😛.

    Gratuluję Mazzi do tego do czego doszedłeś… Pracą, pracą, ciężką pracą! Podziwiam tą ambicję.

  13. Batatshi, jasne, że gadają, co więcej, jeszcze nie spotkałem człowieka w moim otoczeniu, który by to pochwalał… Tacy ludzie, taka mentalność… Mi pozostaje śmiać się w duchu z ich ignorancji, bo japoński to piękny język, a wyjazd do Japonii to moje marzenie więc nic tylko się uczyć i jechać… A oni niech gniją w jakiejś pipidówie bez perspektyw, a ja będe szaleć po Tokyo😛

    Pozdrawiam wszystkich!!!🙂

  14. „wiekszosc preferuje amerykanska, bezwartosciowa papke” – rety, pretensjonalnoscia moznaby pol swiata obdzielic. ;O
    Lubicie, interesujecie sie – robcie swoje, realizujcie wasza pasje, ale nie zachowujcie sie do rzeczy niejaponskich tak, jak inni sie zachowuja wobec japonskich, do diabla. Nie badzcie japoniofilami-bubkami.

  15. Nie twierdze, że Ameryka jest całkowicie zła, czy nawet zła w ogóle, mówię tylko, co interesuje ludzi z mojego otoczenia, a oni wybierają z tego co amerykańskie właśnie taką papkę, omijając rzeczy względnie wartościowe. W kulturze amerykańskiej też zdarzają się perełki, zależy tylko, co kto szuka, a ludzie których znam wybierają WYŁĄCZNIE bezwartościową papkę, czyli to co najgorsze w tej kulturze, i to jest straszne.
    Może wyraziłem się wtedy zbyt ogólnikowo, ale sądzę, że wszystko wyjaśniłem.

  16. Witam wszystkich!🙂

    Trafiłem na blog całkiem niedawno i od razu spodobał mi się pomysł poznawania Japonii „z pierwszej ręki”. Na pewno będę odwiedzał Was częściej.😉

    Co do najnowszego wpisu – gratuluję Mazzi i tak jak kilka osób wcześniej podziwiam Twoje dążenie za marzeniami i spełnianie ich ciężka pracą – oby tak dalej! Życzę powodzenia w dalszych planach!

  17. W każdym razie chyba niezbyt rozumiem(y) jak takie osoby mogą takie rzeczy rozpowiadać skoro w większości same Sobie marnują ten czas😉. Co kto lubi i do czego dąży. Niektórzy mają piękne marzenia a są też tacy którym…starczyłby alkohol, prochy i dziwki😛.
    Oczywistą sprawą powinno być to, że chyba każdy chciałby jak najwięcej zobaczyć. Poznać i samemu się przekonać jak to naprawdę gdzieś tam wygląda. Mimowolnie praktycznie zawsze następuje…szok. Choćby mały.
    Też nie żywię sympatii do USA. Za co? A bo ja wiem…niby tyle dobrego zrobili. A jednak. Mówiąc nie żywię sympatii nie mówię, iż ich nie znoszę. Chodzi mi o ogół. Wizja tego kraju jakoś mnie zniechęca. A przecież, dla przykładu słucham kapel muzycznych rodem ze Stanów, oglądam filmy…
    Największy rywal gospodarczy Japońców? Może dlatego? Sam nie wiem.

  18. Gratuluję spełnienia marzeń! Chcieć to móc, zawsze w to wierzyłam🙂 Pozdrawiam i teraz tym chętniej będę tu zaglądać!

  19. „każdy chciałby jak najwięcej zobaczyć” – wiem, że było „chyba”, ale to jedynie „zawór bezpieczeństwa”, a główna teza została nietknięta. I w odpowiedzi na nią cytat z Lapidarium V Kapuścińskiego:
    „Tanzania. W głębi kraju spotkałem starszego mężczyznę. (…) Mówił (…) że ze świata zna tylko swoją wioskę i drugą, która jest obok. Tę drugą można stąd zobaczyć, bo leży tam, na wzgórzu. Co jest dalej (…) nie wie, ale mówi, że dalej jest pewnie tak samo jak tutaj.
    Kiedy (…) skończył, (…) uśmiechnął się do mnie i pokazał ręką wzgórze i wioskę – miejsce, w którym kończył się świat.”

    „Mówiąc nie żywię sympatii nie mówię, iż ich nie znoszę. Chodzi mi o ogół.” – Zdania logiczne jak „Jechały trzy tramwaje. Ale parasolka też ładna”…😉
    Myślę, że doprecywanie amfibologii przez Szymka wyjaśnia całość. Jeśli natomiast znajomi biorą z „oferty” jakiegoś kraju jedynie „bezwartościową papkę” i chce się ich „oświecać” to może zamiast serwowania im wartościowych rzeczy nas interesujących – znaleźć w tamtej kulturze rzeczy interesujące, wartościowe. Nie znacie się na tamtej rzeczy? To czemu sobie w ogóle nie odpuścić.

    A najlepiej pomodlić się słowami św. Tomasza z Akwinu:
    http://tnij.org/poranna_modlitwa_sw_tomasza

  20. Mafioso, czy mógłbyś zapisać ostatnią myśl nieci prościej?? Bo mimo wielu prób nie mogę zrozumieć twojej wypowiedzi… (od „Jeśli natomiast znajomi…”). Trochę to zagmatwałeś:P

  21. Jeśli znajomi podniecają się „Amerikan Pajem” i nie mozemy sie powstrzymac od checi pokazywania ich im „bledow” i mowienia rzeczy w stylu: „Amerikan Paj?! Zobacz sobie cos Kobajasiego!” lepiej pokazac cos dobrego, ale jednak – nadal amerykanskiego, np. pochwalic filmowcow nowojorskich: Allen, Scorsese, Lee, Nichols, Lumet…

    Staram sie wyjsc nieco poza poruszana kwestie i zwrocic uwage na inny problem, na „nawracanie na Japonie”.😉

    I mowie, ze jesli ktos chce „oswiecac” znajomych itd., a moze tylko to robic z „Japonia na sztandarach”, bo na innych rzeczach sie nie zna / nie chce (mu) sie znac – niech sobie odpusci. ;P

  22. Michal, a kto ci pranie robi?!😀
    Koniecznie zamieszczaj wiecej fotek w artykulach – nawet nie wiesz jak bardzo je urozmaicaja!🙂.
    Trzymaj sie tam!

  23. To niesamowite, co piszesz u siebie na blogu!
    Wybieram się również na japonistykę w tym roku. Zazdroszczę Tobie tego zapału i zawzięcia! dopinguję mocno!
    Mam tylko nadzieję, że kiedyś i mi się uda wyjechać do Japonii…

  24. Oczywiście, że Ci się uda, jeśli tylko naprawdę tego chcesz. Taki był główny przekaz tego tekstu – marzenia się spełniają, jeśli nie boimy się po nie sięgać. Brzmi sentymentalnie, ale to sama prawda. Po prostu należy wykluczyć sprawę ślepego losu, przeznaczenia, fuksa i od A do Z wziąć się za realizację swoich planów. Powodzenia z dostaniem miejsca na japonistyce!

  25. Hm, „chciec” to zdecydowanie za malo. Potrzeba duzo szczescia, jeszcze wiecej gambarowania i samodyscypliny. Nie ma czasu na glupstwa.

  26. Hej Michał! Totalnie przypadkowo dowiedzialem sie o Twoim wyjezdzie. Gratuluje!!! Pamietam kilka lat temu jak wspominales o mozliwosci wyjazdu do Japonii dlatego cieszę się ze udalo sie spelnic to marzenie! Wspaniała przygoda i napewno nie jeden z nas Ci zazdrosci😀.

    PS. Te trzy smaczniutkie, skośnookie niewiasty to tez w ramach lokalnego wolontariatu vel element powitania przybyszów?😉
    pozdrawiam,
    Piotrek

  27. Witam serdecznie! Świetny artykuł! Muszę stwierdzić, że na prawdę podziwiam za upór w realizowaniu swoich celów! Gratuluję!

  28. witam, bardzo ciekawy blog! aż wstyd, że dopiero dzisiaj go znalazłam ^^;; będę częstym gościem, lubię takie blogi typu wspomnienia/pamiętniki a tym bardziej o tematyce japońskiej. zapraszam też do mnie i pozdrawiam

  29. Mam pytanie z innej beczki do kogokolwiek zorientowanego: jaką książkę traktującą o mitogolii starożytnej Japonii byście mi polecili?🙂

  30. Witam! Wow fajny jest ten blog:))) Ja uczę się polskiego i interesuję się Polską i Polakami, no i właśnie jest fajnie tak czytać i dowiedzieć się, co wy myślicie o moim kraju🙂
    Będę stałym gościem!
    Też zapraszam na moją stronę🙂

  31. Super tekst,duże gratulacje za wytrwałość i spełnienie marzenia!Mam tylko pytanie co do studiów do 25 roku życia?nigdzie nie znalazłem takiej informacji czy w wolnej chwili napisał byś gdzie można sie dowiedzieć więcej na etn temta?

    ogenki de

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s