Samobójstwa: Japoński koszmar

W ostatnich latach często się słyszy o samobójstwach w Kraju Kwitnącej Wiśni, co wiąże się po części z wysokim współczynnikiem bezrobocia. Statystyki jasno wskazują, że od roku 1998 ok. 30 000 osób rocznie decyduje się na ten desperacki krok, zaś wysoka liczba przypadków musiała zostać zauważona przez opinie publiczną na całym świecie. Napisały o tym okładkowe tematy popularne Magazyny Times i Newsweek, wskazując na ten niesławny fenomen i jego powiązanie z wzrostem bezrobocia. Wielu z nas marzy o tym, by znaleźć się w tym orientalnym raju, ale nie można też zapominać, że kraj samurajów ma też swoje drugie, bardzo mroczne oblicze.

Dla Japończyków Fuji ma wyjątkowe znaczenie, bo jest zarówno świętą górą jak i wcieleniem wysokiego piękna.  Każda osoba interesująca się Japonią kojarzy jej majestatyczny szczyt. Ilu z Was jednak wie, że u stóp świętego wręcz miejsca znajduje się inne, stosunkowo rzadko wspominane w przewodnikach turystycznych. Mowa tu o lasach Aokigahara, niesławnych ze względu na największą w Japonii liczbę targnięć na własne życie. Zgodnie z doniesieniami z lokalnego posterunku policji Fuji-Yoshida w ciągu ostatnich lat dochodzi tam średnio do 78 przypadków samobójstw. Nieszczęśliwcy upodobali sobie piękny widok i wysokie drzewa – idealne do tego, by przewiesić przez nie sznur i się powiesić… Miejsce cieszy się ponura sławą wśród desperatów, bo na przestrzeni 5 lat liczba nowych przypadków stale rośnie.

W cieniu pięknej góry Fuji często dochodzi do tragedii…

Statystyki udostępnione przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wskazują, że największy odsetek samobójców stanowią mężczyźni pomiędzy 40 a 60 rokiem życia. Wielu z nich dokonuje tego dramatycznego czynu z powodów kulturowych, czyli silnie zakorzenionego w mentalności Japończyków poczucia honoru. Odbierają sobie życie, by „dalej nie kalać dobrego imienia rodziny” lub by nie sprawiać jej problemów. Inni nie mogą pogodzić się tym, że firmy, którym poświecili całe życie wysyłają ich na przymusową emeryturę po latach oddanej pracy, a z racji wieku nie mogą znaleźć innego zajęcia.

Sytuacja jednak ulega stopniowo zmianie. Psychiatra Hidetoshi Nishijima z Japońskiego Stowarzyszenia Lekarzy w opublikowanym rok temu wywiadzie wspomina znaczeniu życia rodzinnego dla typowego Japończyka. Chęć bycia z bliskimi stopniowo umniejsza znany na świecie (po części mający sporo prawdy) stereotyp Japończyka – stawiającego pracę i życie zawodowe na pierwszym miejscu. „Wzrastająca liczba pracodawców nie patrzy przychylnie na zostawanie po godzinach” – stwierdza Nishima. Nie wyjaśnia to jednak, czemu do 1997 roku na 100 000 osób przypadało 20 samobójców, kiedy ostatnio liczba ta wzrosła prawie trzykrotnie.

Produkowane przez Nakazawa Foods „Mleko antystresowe” dla dorosłych. Czy to pomoże rozwiązać problem?

Dr Nishima wyrokuje, że mimo spadku przypadków depresji spowodowanej wyczerpaniem pracą oraz stresem związanym ze sprawami awansu i zakresu obowiązków (ważna rola firmy w życiu Japończyka) zwiększyła się ilość chorób psychicznych, rosnącej awersji do wykonywanej pracy. Rozwiązaniem problemów według specjalisty jest rosnąca potrzeba zmniejszenia stresu wśród pracowników firm oraz stworzenie programów pozwalających uwolnić swoje tłumione emocje w bardziej zdrowy sposób.

Kolejnym charakterystycznym dla Japończyków działaniem są zbiorowe samobójstwa wśród młodych ludzi. W 2004 r. policja znalazła siedem osób martwych w zaparkowanej furgonetce na przedmieściach Tokyo. Okna samochodu zalepiono winylową taśmą, zaś wewnątrz znaleziono piecyki na węgiel. Samobójcy przedawkowali środki nasenne. Część zmarła z powodu zatrucia lekarstwem, część z powodu zatrucia dwutlenkiem węgla. Policja znalazła ciała po otrzymaniu telefonu od przyjaciela jednej z ofiar, który otrzymał od niej pożegnalnego e-maila z wskazówkami.

Pewna dziewczyna-otaku o ksywie “Sui-chan” informuje internautów, że popełni harakiri w najbliższą sobotę przed kamerą internetową. Na szczęście nie dotrzymała słowa, ale to nie pierwszy przypadek planowania samobójstwa przez internet. Eh, ci emo..

Co najciekawsze, ofiary się nie znały wcześniej osobiście, a kontakt nawiązały na forum internetowym, gdzie opublikowały post, że szukają chętnych do podróży na „tamten świat”. W ten sposób do furgonetki trafiła 34 letnia matka, 20 letni studenci oraz kilku bezrobotnych – wszyscy z różnych części Japonii. Tego samego dnia policja znalazła też dwie kobiety martwe w samochodzie zapakowanym obok świątyni w Yokosuce (60 km od Tokyo). Ta sama metoda samobójstwa dała policji poszlaki, że obie te sprawy były ze sobą powiązane. W Japonii organizowanie turystyki na tamten świat stało się popularne za sprawą Internetu. Mówi się, że problem ten wynika z powodu psychologicznego napięcia i niemożności jednostek w spełnieniu wymagań społeczeństwa.

Tantō – narzędzie rytualnego samobójstwa

Ciężko zrozumieć odmienność samobójstwa w Japonii od podobnych czynów w innych krajach na świecie. Po części jest to zakorzenione w kulturze, za sprawą sławetnego Seppuku (jap. 切腹) – japońskiego rytuału samobójstwa poprzez rozpłatanie mieczem wnętrzności, nazywanego również pospolicie harakiri (‚hara’ znaczy brzuch, ‚kiri’ to rzeczownik oznaczający – cięcie, w Japonii raczej nieużywane i uznawane za wulgarne – warto dodać, że słowo harakiri jest błędnym odczytaniem kanji, upowszechnionym prawdopodobnie przez amerykańskich żołnierzy stacjonujących na archipelagu japońskim i stąd ta niechęć).

Seppuku było powszechnie praktykowane od 12 wieku i związane było z wolą samuraja, by oczyścić się z zarzutów i udowodnić swoją niewinność. Było karą niehańbiącą i nawet oczyszczającą z hańby – z czasem stało się powszechną formą protestu wobec rozkazów zwierzchników, wyrazem czyjegoś żalu. Przestano je praktykować po przewrocie w 1868 roku, ale głośny w Japonii stał się przypadek pisarza Yukio Mishimy, który w 1970 r. popełnił seppuku by zaprotestować przeciw zmianom, jakie zaszły w Japonii po II wojnie Światowej.

SuicideForest02_cvr

Okładka popularnego komiksu „Suicide Forest” opowiadającego historię tragicznej miłości Japonki i obcokrajowca

Seppuku dokonywane było uroczyście, w odświętnych szatach, często w obecności gości oraz kaishaku, czyli sekundanta. Polegało na rozcięciu sobie w pozycji klęczącej brzucha. Przed tym czynem wojownik pisał wiersz śmierci. Pierwsze cięcie wykonywano poziomo z lewej strony na prawą. Jeśli wystarczało sił, to następowało po nim drugie, tym razem pionowe. Kaishaku jak to miało miejsce choćby w filmie „Shogun” był najczęściej towarzyszem broni lub przyjacielem samuraja popełniającego seppuku – miał on ściąć głowę samobójcy, by skrócić w razie czego jego męki. Musiało być precyzyjne, tak, by głowa samobójcy pozostała przytwierdzona do ciała i nie potoczyła się po ziemi.

W 2004 roku nastąpiła rekordowa fala samobójstw – 34, 427 osób odebrała sobie życie. Japoński rząd nie jest w stanie poradzić sobie z problemem i wciąż nie przedsięwziął odpowiednich kroków by zmniejszyć tą przerażającą statystykę. Młodzi ludzie nie radzą sobie ze stresem z powodu konieczności osiągnięcia sukcesu w szkołach, by później znaleźć prace. W radzeniu sobie z tym nie pomagają też ich rodziny, często kultywujące tradycyjne wartości japońskie, z formalnymi stosunkami nawet w kręgu własnej rodziny. Czują się izolowani, nie mają jak uwolnić swojego stresu, co często prowadzi do ostateczności.

„Suicide Club” – niezależny japoński film, poruszający kwestię samobójstw wśród młodych ludzi. Tutaj jednak w czysto sensacyjnym i abstrakcyjnym wydaniu.

Jak wspomina młoda Japonka Haruna na jednym z for internetowych: „Japońska kultura dąży do perfekcji. Jeśli nie udaje się jej osiągnąć, wielu z nas czuje, że nie dopełniło obowiązku wobec ojczyzny i własnej rodziny. Nie chodzi o czyn samolubny. Samobójstwo pozwala znieść ciężar z rodziny i kraju. Nikt nie zrozumie jednak, co dzieje się w umyśle osoby, która decyduje się na śmierć, niezależnie, z jakiej grupy etnicznej pochodzi…„. Na koniec dodam tylko, że 99% osób decydujących się na samobójczy skok zawsze robi to z gołymi stopami. Jak to często bywa, obuwie zostaje później znalezione na dachu budynku…

477 Aokigahara_suicide_forest_4 Aokigahara-forest-of-suicides-002 aokigahara-title-001

Advertisements

19 thoughts on “Samobójstwa: Japoński koszmar

  1. Bardzo ciekawy felieton, poruszjaca tematyka. Zalaczony filmik mnie rozwalil, to sie dopiero nazywa zbiorowe samobojstwo.

    Pozdrawiam sredecznie,
    Kamaz 🙂

  2. Bardzo ciekawy artykuł Mazzi. Te buty na dachu zwłaszcza mnie zaskoczyły. Poza tym dowiedziałem sie dlaczego harakiri jest niechętnie przez Japończyków używane. Dzięki za porządną lekturę – pozdrowienia od wojownika hwarang ;). Niech twój boolgool pozostanie baekjul 😀

  3. Wydaje mi się, że to jest za bardzo rozdmuchane. Owszem, jest to liczba bardzo duża (w Polsce rocznie odnotowuje się około 4000, a mamy tylko trzy razy mniej ludności) i ja tego nie neguję, zresztą nie to mam na myśli.

    Myślę, że na ilość samobójstw ma właśnie wpływ to, że się o nich tyle mówi. Większość samobójców chce zwrócić na siebie uwagę i podświadomie szuka pomocy. Jeśli jej nie otrzymają, wtedy decydują się na ten najbardziej radykalny krok. Ma on (nie tylko, ale między innymi) pokazać i udowodnić ludziom, że ofiara miała problemy.

    Można powiedzieć, że samobójstwo stało się w Japonii ‚modne’. Można by długo o tym mówić, ale zostało udowodnione, że jeśli nagłaśnia się sprawy samobójstw, to paradoksalnie wzrasta ich liczba.

    Chodzi głównie o to, że jeśli potencjalny samobójca słyszy o wielu próbach odebrania sobie życia (zwłaszcza przez osoby sławne), to prędzej uzna samobójstwo za właściwą decyzję.

    Więc jeśli trwa burza w japońskich mediach nt. samobójstw, to zwiększa ona tylko ich liczbę. Zwłaszcza, że Japonia ze względów kulturowych jest na nie podatna (co Mazzi napisał).

  4. ,_,
    kocham Japonię
    ale
    straszliwie nie podoba mi się podejście rządu japońskiego do usilnego zrealizowania idealistycznej wizji kraju
    wydaje się że człowiek ma prawo do błędów…
    tutaj zaczynam się zastanawiać czy w ogóle to jest przez nich pojmowane…

  5. Dlaczego ludzie odbierają sobie życie? dleczego decydują sięna ten krok? Na ten temat powstało wielepublikacji, także w oparciu o kulturę japońską. Fenomenu samobujstwa, nie zrozumie ktoś, kto nie był go bliski inie rozważał możliwości zostawienia swych butów na dachu wieżowca

  6. „Stąd żaden Japończyk nie powie “Fujiyama” (co oznacza po polsku “góra Fuji”), tylko zawsze z szacunkiem: “Fuji-san” (”szanowna Fuji”).” BZDURA! Panie Mazur, mały kurs kanji – kanji oznaczające „górę” ma, jak prawie wszystkie inne znaki, kilka rodzajów wymowy, w tym chińską i japońską. Japońska – „yama” – znaczy góra, tak samo jak chińska „san” – tyle że „san” używany jest przy nazwach szczytów, a „yama” gdy mówi się o jakimś nieokreślonym szczycie, np. „Ta góra jest bardzo wysoka”. To nie jest to samo co „san” używane jako forma grzecznościowa! Ten sam dźwięk – sylabę – określać mogą dziesiątki kanji i mają one różne znaczenia. Trochę jak nasz „zamek” etc. Dlatego żaden Japończyk nie powie „Fujiyama” – bo to błąd!!! A tak to fajny artykuł:)

  7. Witaj, Motylek. Zdaje sobie pełną sprawę z czytań znaku Yama i tego, że konkretne szczyty nigdy nie nazywane są japońskim czytaniem znaku. San to oczywiście drugie czytanie znaku, ale ja tutaj nie wchodziłem w kanji a bardziej znaczenie kulturowe tego szczytu dla Japończyków. Jest oczywiście możliwość, że nie mam racji, ale gdybyś mógł mi (poza oczywistą kwestią czytań) pokazać, że nie mam racji, to oczywiście od razu wniosę do tekstu stosowne poprawki. Póki co nie mam do tego żadnych pobudek, a bynajmniej bym nie chciał, żeby do mojego bloga wkradły się błędy. Spytam się w najbliższym czasie japonki, czy ta interpretacja jest w porządku i to powinno wyjaśnić wątpliwości 🙂

  8. Siemasz Mazzi, na Twoją stronkę wpadłem dość przypadkowo, jestem studentem 4 roku filozofii i niedługo prowadzę w ramach praktyk lekcję w liceum. Tak się składa, że jako temat wybrałem samobójstwa, więc Twoj artykuł na pewno mi się przyda:) nigdy nie przypuszczałem, że którykolwiek z redaktorów „ikstrima” pomoże mi w zdobyciu dokumentu potwierdzającego rozwój intelektualny:) mam nadzieje, że nie naruszę praw autorskich:] tak czy inaczej będę częściej odwiedzał Twoją stronkę, 3m się ramy!

  9. Został pominięty baaaardzo ważny aspekt samobójstwa.
    To bardzo rzadko jest czyn „impulsywny”, najczęściej jest to długotrwałe tzw. zachowanie suicidalne. To proces długotrwały, osoba decydująca się na ten krok myśli o nim naprawdę długo, to nie jest byle hop siup. Szala kłopotów, problemów musi byc już bardzo ciężka dla danej osoby (pamiętać trzeba że to co dla jednych jest błachym i śmiesznym problemem dla innych jest właśnie sprawą życia i śmierci) by ‚zostawiła buty na dachu’. Poza tym … jeśli ktoś tego ‚nie próbował’ to nie zrozumie tego co teraz napiszę ; do popełnienia samobójstwa trzeba mieć naprawde dużo odwagi (niektórzy patrzą na to z prespektywy tchórzostwa). Tu nie liczy się na odratowanie, czynie to i nie wiem co będzie dalej!! A co jeśli się mylę ?! Co jeśli to nie jest ta dobra droga ..echhh .. naprawdę ciężki temat ale treść materiału jako dodatek może być przydatna choć myślę że troche nazbyt powierzchowna.

  10. Pingback: Japońskie majteczki w “kropeczki” « Japonia - Mazzi.pl

  11. Pingback: Japoński kompleks lolity « Japonia - Mazzi.pl

  12. Sprawa butów… Cóż. Japończycy żyją w dwóch światach. Pierwszy z nich to dom, drugi to wszystko to, co jest na zewnątrz. Przejście z jednego do drugiego świata, symbolizuje zdjęcie butów w przedpokoju genkan. Do japońskiego domu nigdy nie wchodzi się w butach. I dotyczy to wszystkich począwszy od domowników, przez tragarzu, a skończywszy na eleganckiej przyjaciółce pani domu w szpilkach. I tak samo ma się sprawa z butami. Japończycy po śmierci przechodzą do innego świata. Wszystko co złe, zostawiają na tym świecie razem z butami właśnie.
    Słyszałam nawet historyjkę, że jakiś Japończyk zanim poleciał łapać złodzieja, który zakradł mu się do domu, ściągnął butki 😉

  13. Fale samobójstw nie rozpoczęły się od bezrobocia. Została zapoczątkowana po reformie w dziedzinie edukacji, dzięki której Japonia z „papierowej” stała się „elektroniczną”. Poziom w szkołach zmienił się diametralnie, uczniowie mieli wybór: sprostać wymaganiom, lub darować sobie ambicje i zostać w przyszłości podrzędnymi robotnikami. Oczywiście rodzice uczniów nie przyjmowali do wiadomości tej drugiej opcji, w końcu „Jak niby ich dzieci miałyby sobie nie poradzić?” Studenci nie chcieli zawieść rodziny i siebie. Kończyło się to załamaniami nerwowymi. Samobójstwa spowodowane bezrobociem to tylko kontynuacja wcześniejszych problemów. Uczniowie katowali się dla zdobycia wykształcenia, a następnie dowiadywali się, że ono i tak nie daje im wymarzonej przyszłości. Trwa tak do teraz i jest to dowód na to, że zbyt duże ambicje i zbyt szybki rozwój niesie więcej strat niż korzyści.

  14. Pingback: Chemtrails, HDTV, fale SSSS i kontrola umysłu « Loża bez tajemnic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s