Japońskie gry wideo

Goto Maki bardzo kochała swojego chomika o imieniu Yaguchi i zabierała go ze sobą wszędzie. Kiedy ulubieniec zdechł, młoda studentka urządziła mu wzruszający pogrzeb, pomodliła się i zgodnie z tradycją puściła zapaloną latarnie z nurtem rzeki. To w końcu całkiem naturalne, że człowiek przywiązuje się do swoich pupili. Dziewczyna otarła łzy i zbliżyła drżącą rękę do małego urządzenia, po czym niepewnym ruchem wyciągnęła baterie. Spoglądała jeszcze przez chwile na znikające z ciekłokrystalicznego wyświetlacza ciało wirtualnego przyjaciela, po czym uruchomiła ponownie Tamagotchi….


Istnieje na świecie miejsce, gdzie spełniają się marzenia każdego gracza. W okolicy zawsze znajdziesz automat arcade, lub sklep sprzedający gry video. Tutaj grają wszyscy, a całe rodziny przed konsolą to sielski obrazek codziennego życia „po godzinach”.

Różnorodność gier powoduje, że każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie: chwyci za broń rozprawiając się z gangsterami, wzruszy się przeżywając epicką przygodę, wprowadzi ciało w ruch wykonując na elektronicznej macie szalony taniec, czy w końcu podbuduje swoje ego z pomocą jednego z dostępnych symulatorów randkowych.

Rynek przesycony jest tematycznymi gadżetami, a ludzie mogą się nawet ubrać jak bohaterowie ulubionych gier. Nawet prasa wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ludzi i niektóre pisma, jak słynne Famitsu, są tygodnikami. Oto Japonia, egzotyczny Kraj Kwitnącej Wiśni, raj na ziemi dla każdego miłośnika elektronicznej rozrywki!

W Japonii gry wideo to kura znosząca złote jaja.

Kiedy zakończyła się wyniszczająca wojna, w Japonii rozpoczął się okres odbudowy i tworzenia nowego państwa. Nowe pokolenie postanowiło zmyć hańbę porażki i odbudować skruszoną potęgę cesarstwa. Przyszłość widziano w rozwoju technologii, czemu poświęcono ogromne nakłady pracy. W miarę czasu zainteresowano się również przemysłem rozrywkowym, gdzie wykorzystano z powodzeniem zdobycze nauki.

Kiedy Sony tworzyło tranzystorowe radia i telewizory, NAMCO i TAITO stawiało pierwsze kroki na polu arcade. Ówczesne urządzenia nie korzystały jeszcze z grafiki komputerowej, a dużą popularnością cieszyły się automaty do Pachinko, czy znane Wam z pewnością mechaniczne „łapki” do wyławiania prezentów. Japończycy pierwsi ujrzeli ogromny potencjał w przemyśle elektronicznej rozrywki – zainteresowani sukcesem Ponga i Space War, postanowili zająć się produkcją gier. Tworząc Space Invaders ulepszyli patenty ludzi z krzemowej doliny i tym samym zapoczątkowali współczesny rynek gier video.

Jeden z dziwnych automatów, wykorzystujących w gameplayu siłę fizyczną.

Kiedy w kraju wuja Sama gry tworzone były przez ambitne jednostki „w garażach”, w Kraju Kwitnącej Wiśni powstawały pierwsze koncerny, zrzeszające wykwalifikowanych producentów – przyszłe konsolowe fabryki marzeń…W dzisiejszych czasach japońskie gry stanowią znaczny odsetek światowej produkcji gier, a miesięcznie ukazuje się kilkaset tytułów, z czego większość z nich nigdy nie opuszcza granic kraju. Amerykanie obserwujący sukcesy skośnookich braci w branży elektronicznej rozrywki nie pozostali dłużni i zajęli się masową produkcją gier.

Jaka jest zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwoma krajami? Japończycy z natury angażują się w swoją pracę, są kreatywni i nie boją się ryzykować, realizując nawet najbardziej szalone projekty. Wystarczy spojrzeć na NINTENDO – jest to firma stawiająca przede wszystkim na innowacyjne pomysły, od lat racząca nas doskonałymi produkcjami, które wędrują na szczyty list przebojów.

Amerykanie lubią naśladować, kierując się jednym z praw ekonomii: jeśli jest na coś popyt, to trzeba wykorzystać pomysł ile się da, masowo zalewając rynek analogicznymi produktami. Taki Mario 64, który był powiewem świeżości dla skostniałego gatunku platformówek. Panowie z Ju-es-ej szybko łyknęli patent i na rynku pojawiła się fala bardziej, lub mniej udanych klonów Mariana.

Taiko no Tatsujin cudownie łączy japońską tradycję z nowoczesną rozrywką.

Kolejną różnicą między japońskimi i amerykańskimi grami jest to, że w KKW na pierwszym miejscu stawia się zaskakującą FABUŁĘ, GRYWALNOŚĆ i ORYGINALNOŚĆ. Nippończycy potrafią ze zwykłej strzelaniny zrobić wciągający i nietuzinkowy hit (Einhander, Metal Slug). Patrząc z kolei na gry produkcji amerykańskiej, na pierwszy plan wysuwa się seks i przemoc. Tomb Raider dostarcza tego pierwszego,

Mortal Kombat oferuje ostatnie, a w sam środek idealnie wpasowuje się zawierające oba te elementy BmXXXX. MK nie zdefiniowało na nowo gatunku bijatyk – wykorzystano znany już wcześniej system walki i „wzbogacono” ociekającymi krwią scenami gore. Czy to sprzedało gre? Jasne, ale czy w takim razie można mówić, że była to daleko idąca innowacja? Mario, Pikimin, Zelda i Final Fantasy to przykład tego, że gry mogą osiągać sukces nie uciekając się do eksponowania brutalności i jeżdżenia po najniższych ludzkich instynktach.

Manga i anime to wielki wkład Japończyków w światowy komiks i animacje. Charakterystyczna kreska i bogata fabuła tworzonych w duchu M&A historii znalazła zwolenników na całym świecie. Mangowe postacie przeniknęły do świata gier video i zadomowiły się w nim na dobre, szczególnie upodobując sobie gatunek RPG.

Przebiegu akcji JRPG w odróżnieniu od gier z kontynentu nie da się nigdy przewidzieć – zaskakujące, często irracjonalne wydarzenia, wzbogacone baśniowymi i mitologicznymi motywami tworzą sugestywną iluzje fantastycznej rzeczywistości. Melodramatyczne wątki w japońskich grach RPG to w pewnym stopniu skrzyżowanie melodramatu, poetyki Szekspira i towarzyszących nam na każdym kroku oper mydlanych.

Jednak jest coś niezwykłego w oglądaniu składających się ze zbitku pikseli postaci, ukazywanych w sposób, na jaki Amerykańscy designerzy by się nigdy nie odważyli. Japończycy lubują się w długich, kilkuczęściowych seriach gier, czego przykładem jest wieloletnia popularność Final Fantasy i Dragon Quest.

Wielkie roboty. Trach. Bum. Piechota nie ma szans z bydlakiem😉

Jak już wspomniałem, dla Japończyków rozwój naukowy i technologiczny był jednym z naczelnych celów odradzającego się państwa. Tragedia Hiroszimy i Nagasaki pozostawiła w ich świadomości niezatarty ślad – echa tego znaleźć możemy również w grach video, gdzie technika odgrywa znaczącą rolę, ukazując jednocześnie swoje dwa oblicza – może służyć człowiekowi, ale w nieodpowiednich rękach staje się narzędziem zniszczenia.

W JRPG często wędrujemy przez fantastyczne, prezentujące wysoki stopień rozwoju naukowego światy, nad którymi często wisi widmo nadciągającej zagłady (Final Fantasy VII, Chrono Trigger) Nie bez powodu też ulubionymi maskotkami Japończyków obok Godzilli stały się Mechy, gigantyczne, sterowane przez człowieka roboty bojowe(Mechwarrior, Armored Core, Krazy Ivan).

I ty możesz zostać uczennicą Hogwartu i polatać na miotle🙂

Pomysłowość skośnookich twórców gier potrafi zaskoczyć każdego. EZRunner to firmowana logiem Konami bieżnia, która nie tylko pozwala zrzucić kalorie, ale i pobiegać sobie niczym Indiana Jones po rozpadającej się świątyni Majów. Z moich ulubionych, nietypowych gier wspomnę o „symulatorze Pinokia”, czyli znanej ze SNESa grze Wonder Project J. Wydane przez ENIX E.V.O to z kolei RPG, pozwalający pokierować procesem ewolucji od stadium kijanki przemierzającej wszechocean, do postaci dzisiejszego człowieka.

Japońskie produkcje zwyciężają na rynku konsol z prostego powodu: skośnoocy są zwariowani na punkcie gier, które stały się częścią ich życia, zaś oni z kolei najbardziej zaangażowanym w tą rozrywkę narodem świata. W tym kraju nikogo nie dziwi widok trzydziestoletniego biznesmena, pogrywającego w salonie gier z dużo młodszym od siebie nastolatkiem. Pasja ta znajduje odzwierciedlenie w grach, które biją rekordy popularności całym świecie i stają się dla innych źródłem inspiracji. Wiele rzeczy można powiedzieć na temat Kraju Kwitnącej Wiśni, ale z pewnością można stwierdzić, że jest on dla graczy prawdziwym rajem.

Szalony japoński gracz w akcji. Patrząc na ruchy jego ramion trudno uwierzyć, że coś podobnego jest w ogóle możliwe.

8 thoughts on “Japońskie gry wideo

  1. Może nie jestem uczennicą Hogwartu, ale chętnie bym polatał na tej miotle (bez skojarzeń:) i powalił w naturalnej wielkości bęben Taiko😉 Ale wszystko w swoim czasie, na razie mam mini taiko w Nintendo DS😉

  2. No i owszem Japonia jest dla mnie świątynią a ja jestem mnichem graczem🙂, ja sobie upodobałem inną Japońską konsolę mianowicie Sony PSP i jej w praktyce nie ograniczone możliwości …..

    Dzięki za podbudowujący wielu graczy txt ….

    pozdrawiam

  3. Jak to możliwe, że dałeś skrin Metal Gear RAYa, a w akapicie mówiącym o epickiej fabule nie wspomniałeś MGSa?!

    No! Żeby mi to było ostatni raz!

  4. To Rex.

    A ja się z pewną rzeczą nie zgodzę. Niestety najnowsza generacja przynosi o wiele mniej „nowych nowości” od Japończyków. Oni chyba naprawdę nie radzą sobie z tymi sprzętami.
    A i fabuły w jRPG nie zawsze są aż tak świeże i trudne do przewidzenia😉

    Co nie zmienia faktu, że moim ulubionym deweloperem jest Capcom i potrafie łyknąć praktycznie każdą z ich gier.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s