Xenosaga: Duch w maszynie

Wyobraźcie sobie odległą przyszłość, mroczne czasy w której ziemianie byli zmuszeni opuścić rodzinną planetę, w poszukiwaniu nowego domu. Podróżując przez wszechświat przez setki lat zapomnieli koordynatów rodzinnej planety, osiedlając się w miejscu, znanym jako Nowe Jeruzalem. Nie dane im było jednak zaznać spokoju, gdyż niespodziewanie pojawili się ONI, istoty znane jako Gnosis. Wszelka konwencjonalna broń okazała się wobec duchopodobnych stworów bezdradna. Na statku należącym do kompani Vector prowadzone są jednak badania, które mogą dać szanse dziesiątkowanej przez potwory ludzkości. Nadzieja ludzkości ma postać pięknej kobiety, o rozpuszczonych, błękitnych włosach. KOS-MOS to android, który jest w stanie przeciwstawić się potworom. Jak się okazuje prezentuje ona ogromny potencjał, który wykracza daleko poza zamysł twórców. Jak to powiedział kiedyś Lucas, każda saga ma swój początek..

 

Była sobie pewna grupka ludzi, którzy wspólnie pracowali nad grą RPG. Ich dzieło odniosło sukces, choć wzbudziło liczne kontrowersje ze względu na odważne akcenty religijne. Minęło kilka lat, a dawni koledzy znów się spotkali i postanowili założyć własną firmę. Postanowili kontynuować swoją pracę, jednak napotkali poważny problem, w postaci praw autorskich, które pozostały w ręku ich dawnego pracodawcy. Nie stanowiło to dla developerów z MONOLITH problemu. Stworzyli zupełnie nową historie, która ma z poprzednią grą niewiele wspólnego. XENOSAGA to epicka opowieść, rozgrywająca się w przestrzeni kosmicznej. W odróżnieniu od większości gier z tego gatunku, akcja rozgrywa się głównie w hermetycznie zamkniętych, sterylnych korytarzach statków kosmicznych. Ciekawie rozwiązano problem powrotu do odwiedzonych już lokacji. Ich cyfrowe odwzorowanie znajduje się w pamięci KO-MOS i korzystając z wirtualnej rzeczywistości można się w nie ponownie zagłębić. Trochę to naciągnięte, ale ostatecznie spełnia swoją funkcje.

 

Kos-Mos – jedna z kluczowych postaci w Xenosadze. Na zdjęciach figurka autorstwa Takahashiego Tsuyoshi przedstawiająca bohaterkę w skali 1/8.

Sukces dobrej produkcji RPG to wypadkowa wielu czynników, z których najistotniejszym elementem pozostaje pełna zaskakujących zwrotów akcji fabuła. Twórcy muszą wciągnąć gracza w wykreowany przez siebie świat, zaintrygować i pokierować akcją tak, żeby poznanie jej dalszego przebiegu stało się priorytetem. XENOSAGA bez problemu spełnia wszystkie te warunki, oferując wielogodzinną i bardzo urozmaiconą rozgrywkę. Kiedy Xenogears było krytykowane za małą ilość wstawek przerywnikowych, produkt ze stajni Namco jest tak nimi naszpikowany, że momentami zaczyna przypominać bardziej interaktywny film, niż grę. W XENOSADZE ludzie wydarli Bogu tajemnice życia i stworzyli na swoje podobieństwo syntetyczne istoty rozumne, Realian. W grze poruszany jest problem praw sztucznych ludzi do życia w społeczeństwie, kwestie cyborgizacji, czy znany z seriali anime motyw uczłowieczania maszyn („Chobits”, „Battle Angel Alita”, „Key the metal idol”). Bezpośrednią aluzją do pisma świętego jest hasło „You shall be as gods”, aktywujące KOS-MOS. Są to słowa, jakimi wąż nęcił Ewe, by skosztowała owocu z zakazanego przez Boga drzewa. Hmm, ciekawe…

System walki to prawdziwy rodzynek pierwszej odsłony sagi. Jest niezwykle przyjazny i pozwala świeżo upieczonemu graczowi zapoznać się z jego niuansami. Opiera się na znanych z XENOGEARS punktach akcji (AP). Każda postać ma w trakcie tury do wykorzystania 4 AP, co jest równoznaczne z dwoma prostymi atakami. Jeśli nie zostaną wykorzystane, w następnej turze się sumują i można wykonywać bardziej skomplikowane combosy. Magia ether służy głównie do leczenia postaci, a jeśli chodzi o jej zdolności ofensywne, to z racji znikomego damage jest bezużyteczna. Obok klasycznych punktów doświadczenia, bohaterowie zbierają punkty techniczne (zwiększające siłę i szybkość technik specjalnych), punkty ether (wzmacniające efekty magii) i punkty umiejętności( umożliwiające wyciąganie z przedmiotów ich specjalnych zdolności i przypisanie ich postaciom). Powracają geary, które w XENOSADZE znane są jako A.G.W.S (Anti Gnosis Weapon System). Podobnie jak w XENOGEARS kupujemy nowe akcesoria, lepsze pancerze, silniki i uzbrojenie. Korzystanie z robotów bojowych jest jednak mało efektywne, gdyż sa zbyt wolne i czasem walka potrafi ciągnąć się w nieskończoność. Niemniej jednak jest to wizytówka serii i z pewnością kolejne epizody rozbudują ten element gry.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną, gra prezentuje się nieźle, choć nie umywa się do kunsztu FINAL FANTASY X. Postacie bohaterów są ładnie oteksturowane i utrzymane w stylu współczesnego anime (postać MOMO nasuwa skojarzenie z bohaterami Card Captor Sakura). Bardzo spodobała mi się realistyczna mimika twarzy, chociaż ruch warg nie został zsynchronizowany z wargami, ale to normalne w przypadku gier tłumaczonych z japońskiego(…)Udźwiękowienie przygotowane przez Yasunori Mitsude to prawdziwy majstersztyk. Patetyczna i przepełniona emocjami ścieżka dźwiękowa to prawdziwa poezja dla uszu. Udział London Philharmonic Orchestra przyniósł ze sobą kilka wspaniałych aranżacji, nie wspominając już o pięknych kompozycjach wokalnych w wykonaniu Joanne Hogg.

 

XENOSAGA doskonale wprowadza nas w wykreowany przez MONOLITH świat. Po kilkunastu godzinach spędzonych przed konsolą zostajemy z uczuciem niedosytu, ciekawi dalszego ciągu tej wciągającej historii. Jeśli podobało ci się Neon Genesis Evangelion, wzruszyło cię Key The Metal Idol i z zapartym tchem oglądałeś Alite – XENOSAGA jest czymś dla ciebie, z pewnością się nie zawiedziesz.

Przepiękny clip z Xenosagi. W tle piosenka „Bring me back to life” Evanescence.

Xenosaga Episode I: Der Wille zur Macht

Piękne rozwinięcie idei Xenogears – niestety jednorazowe, bo kolejne częsci cyklu nie sprostały wyzwaniu.
Deweloper Monolith Soft
Wydawca Namco
Gatunek RPG
Tryb Single player
Platforma PlayStation 2
Media DVD-ROM

Advertisements

5 thoughts on “Xenosaga: Duch w maszynie

  1. Do dzisiaj nie mogę odżałować, że zmarnowano potencjał tkwiący w Xenosadze. Chyba nad grami ze słowem „Xeno” w nazwie ciąży jakaś potworna klątwa. Ta pierwsza część gry naprawdę obiecująco wprowadzała w klimat, ale kolejne to stopniowo zburzyły i stały się namiastką tego, czym miały być. Szkoda.

  2. Ja niestety na pierwszym epizodzie Xeno się zawiodłem. Gra zapowiadała się niezwykle elektryzująco. Pamiętam jakie wrażenie wywarły na mnie pierwsze trailery: genialna grafika, cudna muzyka, klimat…. i postać Citana (który okazał się później Jinem). Specjalnie dla niej „ulepszyłem” moje PS2, oczekiwałem na premierę i spodziewałem się objawienia. Kiedy zegar zatrzymał się na godzinie zero, a gra zakręciła się w mojej konsoli świat przestał dla mnie istnieć, niestety tylko przez 15 godzin.
    Głównym zarzutem jest zbyt wielkie rozwleczenie fabuły, przez co czułem się lekko zagubiony. Do tego dochodziła zbyt wielka liczba wątków, zaledwie nakreślonych. Ogrom pytań bez odpowiedzi. Nie powiem, po ostatniej walce czułem się zawiedziony, że gra skończyła się zbyt szybko i gdy w końcu zaczynało być niezwykle ciekawie, gra ni z tego, ni z owego zakończyła się. Strasznie drażniła mnie liniowość dungeonów, która ograniczała się do przejścia z punktu A do Z (i walki z bossem).
    Sam chara design również pozostawia wiele do życzenia. Prócz genialnego Margulisa, Albedo i Ziggiego reszta ekipy wyglądała jak wyciągnięta żywcem z „domowego przedszkola”. Nie pasowały one do „dorosłego” klimatu całej opowieści i w pewnym momencie zaczęły mi działać na nerwy (prym wiodły w tym Sion i Momo).
    O ile Ep. II to padaka, składająca się z wątków, które nie załapały się do poprzedniej odsłony, tak właśnie Xeno ep III był najbliższy „boskości” Xenogearsa. W końcu zaczęliśmy dostawać odpowiedzi. Dramatyzm w niektórych momentach sięgał szczytu, a ciągłe ukłony do fanów Feia i spółki cieszyły. W końcu, w pełni nakreślono postać Margulisa, przez co „ostatnia” z nim batalia zalicza się do najlepszych w całej serii ! Dzięki Bogu, tym razem twórcy zwiększyli role gracza, przez co nasza rola nie ograniczała się do ciągłego oglądania filmików. Niezwykle smutne zakończenie, dobra muzyka Yuki Kajiury (chociaż daleko jej do geniuszu Mitsudy) to kolejne zalety.
    Na minus można zaliczyć powierzchowne potraktowanie postaci Ziggiego i Voyagera. Szaleńcze kończenie wątków i krótki czas gry (ok 30 godz).

  3. Po Xenogearsie wszyscy oczekiwali kontynuacji lub pierwszych epizodów, które miały nam wszystko po kolei wyjaśniać.

    Początek Xenosagi zapowiadał się nawet ciekawie mimo postaci, które już na samym początku nie przypadły mi do gustu. Mając, już za sobą 10 godzin grania wiedziałem, że chłopcy z Monolith nie sprostali zadaniu. Fabularnie Xenosaga nie istnieje, nie wspominając już o walkach czy postaciach. Jedynym plusem gry jest muzyka Yasunori Mitsudy, która i tak nie została ciepło przyjęta przez wszystkie osoby. Kolejne części to pasmo porażek ze strony twórców. Mało wspólnego ze sobą epizody Xenosagi nic nowego nie wnoszą do Xenogearsa, Jest to po prostu inna historia z zapożyczeniami…

  4. Ahhhhhh…….to waszym gustom nie sprostała gra….jedyne co mnie bardzo rozczarowało w pierwszej części to felernie podłożony dubing….jest fanem japońskiego…..oglądałem anime więc naturalnie taką wersje gry bym chciał…..no już nie wspomnieć że miło by było gdyby wogóle została wydana w europie….uwielbiam filmiki ponad wszystko w Xenosadze….lubię dużą ilość fabuły mówionej a Xenosaga to spełnia……szczerze to wolałbym przerobić ją na film i oglądać……szkoda że tylko pierwsza część tak genialnie została potraktowana……dwójka mnie rozczarowała totalnie….no nie mogę tego powiedzieć bo dopóki nie zagrałem w Der Wille zur Macht to nie miałem nic do niej ale gdy ujrzałem oprawę AV i ilość filmów, genialnie przedstawioną fabułę to straciłem zapał do dwójki….wręcz załamany byłem bo jak można było tak spieprzyć ten tytuł…..jeżeli trójka dorównuje dwójce to niech ją ,,,,,,,,,,,,, strzeli……kit….odpale Gran Turismo 4, chwile po śmigam Skylinem R33 a później wezmę się za kończenie Der Wille zur Macht….aha….Xenogears grałem i to była jedna z najlepszych gier na PSa…..szkoda że druga płyta nie wypaliła ale podobała mi się ta duża ilość fabuły…:P

  5. Wydaje mi się, że twórcy Xenosagi nie mogli w pełni się wykazać poprzez „kaganiec” praw autorskich ze strony Square. Z drugiej strony może nie mieli do końca pomysłu na własną fabułę, raczej wątpię, by zaczęli tworzyć kontynuację Xenogearsa nie sprawdzając wcześniej „czy mogą”, eh ta polityka… Powinni albo zrobić własny projekt, bez „Xeno” w nazwie, a geary zawsze można nazwać mechami czy jakąkolwiek nową nazwą albo mieć pełne prawa do postaci, fabuły i innych elementów z pierwowzoru. Tylko to się tak łatwo mówi, a wiadomo o jaką stawkę tutaj się rozchodzi. Z tych samych powodów możemy nie zobaczyć „Chrono Triggera 2”, chociaż już „Chrono Cross” dawał radę a niby nie jest w pełni drugą częścią. Myślę, że było tak: zastanowili się co im się bardziej opłaca, czy własna fabuła, postacie itd ale ryzyko wtopy komercyjnej, czy wariant „B”, czyli niepełna licencja i liczenie na to, że sam przedrostek „Xeno” wystarczy by fani oszaleli i ruszyli do sklepów. Wyszło jak wyszło, dla mnie jest jeden Xenogears i mam nadzieję, że „Kwadratowi” kiedyś dogadają się z dawnymi pracownikami i dostaniemy choćby prequel, który roboczo może być epizodem 4 i dostaniemy odpowiedzi choćby na część pytań ale nie liczę na jego powstanie na obecnej generacji konsol. Szkoda, że zawsze najpierw decyduje kasa i tak się cieszę, że mogłem zagrać w „Xenogears”, który również bardzo ucierpiał przez panów księgowych ale dla mnie pozostanie grą wybitną, dziełem które w epoce różowej tandety umiało się obronić i zostało docenione nie tylko przez maniaków jRPG. Zresztą, czy ktoś kiedyś się skarżył, że np „Wenus z Milo” nie ma rąk? Szczerze wątpię… Pozdrawiam wszystkich, dla których „Xenogears” był czymś więcej niż tylko rozrywką przy konsoli i życzę wszystkim, którzy nie mieli okazji zapoznać się z tym tytułem aby było im dane to nadrobić (może port na PSP lub jego następcę?).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s