Metal Gear Solid: Legenda wiecznie żywa

Nazywasz sie Snake, Solid Snake. Kiedy rząd amerykański jest bezradny i wszystko inne zawodzi, posyłają po ciebie, jednoosobową armie, cichego i bezszelestnego profesjonalistę, który podejmie się każdego zadania. Jesteś owocem eksperymentów genetycznych w ramach prób stworzenia idealnego żołnierza. Nie masz imienia, przeszłości, a dom rodzinny zastępuje ci pole bitwy. Zwierzchnicy zlecają ci kolejną misję, od której mogą zależeć losy całego świata. Terroryści opanowali tajną nuklearną bazę wojskową i grożą, że jeśli ich żądania nie zostaną spełnione, odpalą broń nuklearną. Musisz dyskretnie wślizgnąć się na teren ośrodka, uratować dwie wysoko postawione osobowości i wybadać, czy groźby przestępców znajdują uzasadnienie. Nie zdajesz sobie jednak sprawy, że jest to tylko stożek ogromnej góry lodowej, a prawdziwy cel misji może okazać się nader zaskakujący…

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Seria Metal Gear ma swój początek w 1987, kiedy gra o tej nazwie zawitała na NES i zrobiła ogromną furorę, szybko rozsławiając nazwisko Kojimy. Snake jest jeszcze wtedy żółtodziobem i zostaje wysłany do Afryki, żeby zbadać tajemnice pewnej fortecy wojskowej. Na miejscu okazuje się, że intryga sięga głębiej, niż by się mogło wydawać. Przywódcą terrorystów okupujących bazę okazuje się być jego własny dowódca, Big Boss. Snake styka się wtedy po raz pierwszy z tytułowym METAL GEAREM, który w rzeczywistości jest robotem bojowym, zdolnym wystrzelić ładunek nuklearny. Nasz bohater ratuje świat przed zagładą i wyrusza na zasłużone wakacje, którymi jednak nie może się za długo nacieszyć. W 1990 na platformie MSX2 ukazuje się kontynuacja serii, czyli METAL GEAR 2. Na świecie trwa kryzys gospodarczy spowodowany wyczerpaniem się złóż ropy naftowej. Snake zostaje wysłany do Zanzibaru, gdzie ma odzyskać skradzioną substancje, która być może rozwiąże problem. Waż niszczy kolejnego Metal Geara i ostatecznie rozprawia się ze swoim byłym dowódcą. Po wykonaniu zlecenia komandos pakuje manatki i udaje się na zasłużony wypoczynek na Alaske.

Snake i Meryl: Cosplay podczas jednego z amerykańskich konwentów anime.

SHOW MUST GO ON

Po wielkim sukcesie obu klasycznych odsłon serii Hideo Kojima zniknął na pewien czas z oczu, pracując nad swoim nowym projektem. Kiedy świat ujrzał owoc pracy geniusza, wszędzie słychać było zasłużone ochy i achy. METAL GEAR SOLID to wiekopomne dzieło, czysty artyzm przelany w formę gry video. Dwuletnie starania KONAMI zaowocowały stworzeniem gry przełomowej pod każdym względem. Przygody Snake’a rozpoczynają się w iście hollywoodzkim stylu, kiedy w konspiracji przypływamy kanałami do ukrytej pod ziemią przystani. Cały czas na ekranie przewijają się napisy początkowe, a w tle przygrywa klimatyczna, ambientowa muzyka. Kończy się liczona wstawka, a kadr nieruchomieje i rozpoczyna się właściwa gra. Kucam i przeczołguje się pod masywnym kontenerem w stronę znajdującej się w pobliżu skrzyni. Delikatnie podnoszę się na nogi i przylegam plecami do ściany. Uruchamiam lornetkę i spostrzegam odwróconego plecami strażnika, który blokuje dostęp do windy. Cicho zaczynam się skradać, ale nie zauważam pod nogami kałuży wody, która wydaje cichy plusk. Żołnierz momentalnie wychwytuje szmer i zaczyna zmierzać w moją stronę. Nie ma już szans na ucieczkę, wyskakuje zza ściany i kilkoma ciosami powalam odzianego w biały kombinezon zbira i szybko biegnę do znajdującej się przede mną, oszronionej windy. Dźwig zaczyna jechać w górę, a ja odkładam spoconego pada i spoglądam na widniejące na ekranie logo gry. Podnoszę się z fotela i na drżących nogach udaje się do kuchni, żeby zaparzyć kawy. Zapowiada się naprawde długa i emocjonująca noc…

Fragment wydawnictwa „Digital Graphic Nove” ilustrującego artystyczny styl gry. Na powyższym fragmencie widzimy Revolver Ocelota podczas konwersacji z Solid Snakiem.

 

JADOWITY WĄŻ

Zabawę rozpoczynamy praktycznie bezbronni – trzeba się po cichu skradać, omijając dużo lepiej uzbrojonych przeciwników. Doskonale do tego celu nadaje się kartonowe pudło, w którym możemy się schować i przemknąć niezauważenie przez dobrze strzeżony magazyn. Sprawdza się też pukanie w ścianę, które zwabia wroga prosto w nasze sidła. Wynurzamy się z mroku i kilkoma celnymi ciosami powalamy drania na łopatki. Zabawa rozpoczyna się z chwilą, kiedy w końcu mamy dostęp do pokaźnego arsenału obecnych w grze broni. Pistolet SOCOM wyposażony w tłumik idealnie nadaje się do cichego i skutecznego likwidowania terrorystów. Rubinowy promień celownika laserowego błyskawicznie lokalizuje cel i po kilku chwilach koleś leży na śniegu w plamie krwi. Gdy przeciwnicy otaczają nas ze wszystkich stron, korzystamy z granatu ogłuszającego i chwytamy za karabin maszynowy i problem rozwiązuje się błyskawicznie. Doskonałym patentem jest też wyposażony w celownik karabin snajperski. Kładziemy się na ziemi, za pomocą lunety lokalizujemy cel i kładziemy palec na cynglu. Czujemy nerwy postaci i celownikiem miota na wszystkie strony – nie można oddać precyzyjnego strzału. Pomocne tu okazują się tabletki uspakajające – łykamy procha, namierzamy gostka i po krzyku. Gdy napotkamy większe cele, pomocna okazuje się wyrzutnia rakiet STINGER i zdalnie sterowane pociski NIKITA. Na składzie znajdziemy również granaty zaczepne, miny przeciwpiechotne, materiał C4 i zagłuszające sprzęt elektroniczny granaty. Z ciekawych akcesoriów obok wspomnianego już pudła mamy do dyspozycji gogle termo optyczne, lornetkę, papierosy(pozwalają wykryć wiązki sensorów laserowych), wykrywacz min, maskę gazową, kamizelkę kuloodporną, a nawet pozwalający cykać fotki aparat. Po przejściu gry można zacząć ją od początku, mając dostęp do nowych bajerów, jak specjalny „przeźroczysty” kamuflaż, czy dającą nieskończoną ilość amunicji opaskę na czoło. Snake wyposażony jest również w codec, specjalne urządzenie umożliwiające komunikacje z napotkanymi postaciami i bazą. Kiedy znajdujemy się czasem w sytuacji pozornie bez wyjścia, szybka rozmowa może naświetlić nowe rozwiązania. W kilku przypadkach musimy skorzystać z codeca, żeby ruszyć grę do przodu.

Big Boss – profesjonalna fotografia internautki o pseudonimie Lillyxandra.

LUSTERECZKO, POWIEDZ PRZECIE!

Kiedy pierwszy raz ujrzałem MGS w akcji, zaparło mi dech w piersiach i nie mogłem wyjść z podziwu, że developerzy z KONAMI wycisnęli z poczciwego PSOne taki power! Wychodząc na zewnątrz widzimy padający delikatnie śnieg, a każdy nasz krok pozostawia na białym puchu widoczny ślad. Poszczególne poziomy są ciekawie zaprojektowane pod względem architektury, przestronne i zbudowane z ogromnej ilości zróżnicowanych tekstur. Niestety są zbyt ziarniste, co szczególnie widać przy wszystkich zbliżeniach, ale to detal. W jednej chwili znajdujemy się w przestronnej i oświetlonej wysoko umieszczonymi reflektorami hali, by zaraz czołgać się w ciemnościach szybu wentylacyjnego. Wszystko jest renderowane w pełnym 3D, a mimo tego gra zachowuje płynność! Zaskakująco dobrze wyglądają niektóre efekty, jak przeźroczysty kamuflaż, który nasuwa bezpośrednio skojarzenie z kultowym filmem PREDATOR. Doskonałą atmosfere budują wszechobecne w grze efekty dźwiękowe, jak realistyczne odgłosy strzałów(każda z broni ma swoje „brzmienie”), eksplozji, czy stukot bijącego serca, towarzyszący celowaniu ze snajperki. Zupełnie inny odgłos wydają kroki na kratowanym chodniku, betonowej posadzce, czy zasypanej śniegiem trawie. Słyszymy dźwięk syczącej pary, czy bulgotanie rozgrzanej do czerwoności płynnej stali. Na zewnątrz wieje huczący wiatr i słychać wycie snujących się niedaleko wilków. MGS ma również jeden z najlepszych voice-actingów, z jakim się kiedykolwiek zetknąłem na PSX. Podczas tworzenia wersji amerykańskiej odwalono kawał dobrej roboty i można oddać się chłonięciu niezwykłej fabuły, bez spontanicznych wybuchów śmiechu z powodu spartolonych dialogów. W grze pojawiają się liczne wstawki przerywnikowe, z czego większość z nich jest liczona w czasie rzeczywistym, opierając się na engine gry. W niektórych momentach pojawiają się autentyczne filmy dokumentalne, jak zarejestrowana eksplozja bomby atomowej w Hiroszimie.

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH

MGS to dla mnie ewenement, ze względu na ogromną dbałość o najmniejsze detale. W laboratorium Otacona na jednym z biurek stoi sobie szara konsola z padem! Kiedy trafiamy do wykutej w skale jaskini, atakuje nas stado krwiożerczych wilków. Jeśli mamy przy sobie chustkę nasączoną zapachem ich pani, zwierzęta zaczynają się łasić i przyjaźnie skomleć. Gdy Snake stoi na mrozie, widać sączącą się z ust parę. Bohater przebywając w zimnej i wilgotnej celi może złapać przeziębienie i zaczyna kichać, przez co może być łatwiej namierzony przez żołnierzy. Do historii gier video przeszła walka z Psychomantisem, który korzystając ze swoich mocy „czyta nam w myślach” – zerka na zawartość karty pamięci i jeśli przypadkowo znajduje się tam save z Castlevanii, koleś ironicznym głosem nas o tym informuje(podobno działa również z ISS i SILENT HILL). Świetnym patentem są obecni wszędzie wartownicy, którzy charakteryzują się całą gamą najróżniejszych zachowań. W odróżnieniu od większości gier nie poruszają się po ustalonych odgórnie ścieżkach, są czujni i każdy najdrobniejszy szmer może wzbudzić ich uwagę. Potrafią przystanąć na papieroska, przysnąć na warcie, udać się do kibelka, czy leniwie się przeciągnąć. Kiedy odkryją naszą obecność włącza się alarm i wszyscy zaczynają energicznie przeczesywać otoczenie, chcąc pozbyć się intruza.

Ekipa Metal Gear Solid: Cosplay podczas jednego z amerykańskich konwentów anime.

GOOD GUYS, BAD GUYS

Kolejnym mocnym aspektem, prawdziwym silnikiem napędowym METAL GEAR SOLID, są występujące w nim postacie. Trudno jednoznacznie określić, kto w tej grze jest po stronie dobra. Bossowie to osoby o skomplikowanych portretach psychologicznych, a ich postępowanie jest często uzasadnione. W odróżnieniu od większości gier, dane nam jest poznać również ich dobre strony, jak choćby miłość Sniper Wolf do zwierząt, czy zaskakująca pomoc ze strony Psycho Mantisa.Przedstawiciele sił dobra nie są ideałami, a ich uczynki potrafią być wręcz szokujące. Grey Fox morduje na wojnie rodziców małej dziewczynki, którą później otacza opieką, a przez całe życie stara się zrehabilitować za popełnioną przez siebie zbrodnie. W grze dochodzi do wielu dramatycznych i wzruszających momentów, jednak Kojima wyraźnie nie chciał stworzyć przygnębiającej gry i wpisał w swoją opowieść wątek romantyczny. Postać Meryl szybko wzbudza sympatie gracza. Dziewczyna jest ładniutka, niedoświadczona, niepewna siebie, lecz dzielnie stara się ukryć swoje słabości, zgrywając twardziela. Aż chce się ją przytulić i otoczyć opieką.Tylko od Was zależy, czy pozwolicie, aby „kwiat miłości zakwitł na polu bitwy”. Dwa alternatywne zakończenia dają możliwość rozwiązania historii na dwa różne sposoby. Bardzo ciekawą postacią jest OTACON, twórca METAL GEAR REXA. Otacon kocha japońskie anime, a jego pseudo pochodzi od „Otaku Convention”, corocznego zlotu fanów mangi w USA. Metal Gear powstał z fascynacji wielkimi robotami, gdyż naukowiec zawsze pragnął wcielić w życie swoje marzenie i zbudować coś na ich podobieństwo.

Trailer oryginalnej odsłony Metal Gear Solid na PSOne.

ABSOLUTNY DEBEŚCIAK

MGS to obowiązkowa pozycja dla każdego gracza, z która po prostu TRZEBA się zapoznać. Głęboka i pełna zaskakujących zwrotów akcji fabuła trzyma w ogromnym napięciu do samego końca, dostarczając kilku godzin doskonałej zabawy. Najpiękniejsze jest to, że po jej ukończeniu z taką samą przyjemnością można do niej przysiąść po raz wtóry, a odsłoni przed graczem swoje ukryte elementy. Gra Kojimy jest nowatorska i pełna świeżych pomysłów, dzięki czemu ożywiła skostniały rynek gier video. Widać, że za powstaniem tej gry stoi pasja i jeśli nie miałeś z nią wcześniej styczności, czas zobaczyć jak marzenia ambitnej jednostki stały sie rzeczywistością! A siódmego dnia Hideo udał się na zasłużony odpoczynek, a patrząc na swoje dzieło, wiedział, że było dobre!

Metal Gear Solid

Jedna z najważniejszych gier w historii elektronicznej rozrywki, która zapoczątkowała nowy trend.
Producent Konami
Wydawca PSX: Konami
PC: Microsoft
Projektant Hideo Kojima
Data wydania
Japan 3 września 1998
North America 21 października 1998
Europe 26 lutego 1999
Gatunek Gra przygodowa
Tryb gry Singleplayer
Platforma Sony PlayStation, PC
Nośniki 2 CD

Reklamy

18 thoughts on “Metal Gear Solid: Legenda wiecznie żywa

  1. Eh, stary dobry MGS. Niestety grałem w niego tak dawno, że już prawie nic nie pamiętam ;P, dzięki za odświeżenie pamięci. All hail Hideo Kojima !

    PS. Jak dla mnie to ta fotka by Lillyxandra to bardziej Big Boss, ale nie żeby sie czepiał ;]

    PS.2 Pamiętaj o taekwondo mazz, taekwondo nie zapomniało o tobie

  2. Tak się składa, że dla mnie artykuł jest bardzo na czasie, bo pierwszego MGSa zaliczyłem dopiero niedawno. Gratuluję recenzji, Mazzi. I pomysłu na całkowite zrezygnowanie ze screenów. Pozdrawiam

  3. Teraz dzięki youtube mogłem znowu obejrzeć trailer, który widziałem na PSXie kumpla prawie 10 lat temu. Pamiętam, że wtedy najbardziej podniecały nas właśnie wybuchy i wszechobecne strzelaniny. Pełna gra była natomiast znacznie spokojniejsza, można ją ukończyć bez robienia większych zadym. Może o to właśnie chodziło twórcom tego trailera, by przez pokazanie rozwałki przyciągnąć do niej jak najwięcej osób. Nikt przed premierą nie wiedział, że szykuje się dzieło ponadczasowe, którego główną siłą jest raczej nie akcja, ale opowiadana historia.

  4. szeni: ja ostatnio też skończyłem po raz kolejny i nie mogę się naprawdę nadziwić, jak bardzo dalej jest ta gra miodna i nie dająca odejść od pada. Ciesze się, że zauważyłeś mój celowy pomysł na rezygnacje ze screenshotów 🙂

  5. Jej… MGS moja miłość 😉 Przebywanie teraz na Twoim blogu to dla mnie „poezja” (hihi – dzięki za dziś!:)
    Wszystkie zmiany na duży plus.
    Pozdrowienia od Shinigami 😀 i mam nadzieję, że sprawiłam Ci przyjemność tym komentarzem 🙂

  6. Jednym słowem gra, która trzeba przejść! Niedawno sobie również ją odświeżyłem i ani trochu się nie zestarzała, dalej dawała mi tyle przyjemności co kilka lat temu :). Co do tych recenzji „starych” gier to naprawdę świetny pomysł i mam nadzieję, że ten kto nie grał w którąś z tych gier szybko to nadrobi. Do tego są to naprawdę dobre recenzje, które tym co grali przypominają stare dobre czasy :). No i te filmiki jak i zdjęcia jakie umieszczasz to naprawdę znakomity pomysł.

  7. Trzeba – jesli nie oryginalną wersję, to choćby The Twin Snakes na Gamecube (osobiście jednak kocham oryginał na PSOne, bo przypomina mi stare czasy + ten patent z savegame czytanymi z karty – dostałem zawału parę lat wcześniej, jak Mantis zaczął mi czytać w myślach 🙂 Ciesze sie, ze podoba ci się pomysł z filmikami – w dzisiejszych czasach mamy możliwości by taki bajer dostarczać, więc to tez robię 🙂

  8. Mazzi podziwiam cię !!! Jako jedyny pisarz, bądź też „pisarz”, potrafisz wejść w moje myśli niczym PsychoMantis właśnie. Świetny tekst, już mam ochote jeszcze raz zagrać… tylko niestety komuś sprzedałem 😦 Nic to, jeszcze kiedyś wpadnie w moje ręce. MGS-the best game ever !!!

  9. Pierwszy MGS mimo swoich latek nie starzeję się, wręcz przeciwnie cały czas zyskuje nowych sympatyków nawet kiedy na rynku bytują tytuły bardziej rozwinięte technicznie.

    Siłą MGS jest niesamowita fabuła wciągająca bez reszty, z domieszką klimatu oraz postaci. O muzyce nie będę się wypowiadał bo wszyscy wiemy jak reagujemy na znane nam melodie wydobywające się z naszych telewizorów.

    Ciekawy artykuł, szkoda tylko, że opisuję pierwszą część. Pozostałe odsłony również mają coś do powiedzenia w szczególności trzecia, gdzie Kojami przedstawił nam historię Big Bossa.

  10. Witam:). Wczoraj wlasnie przeszedlem poraz kolejny MGSa po ladnych paru latkach ta gra poprostu niema sobie rownych!!! Goraco pozdrawiam wszystkich podzielajacych moje zdanie:) PEACE:)

  11. Recenzja Metal Gear Solid na łamach tego elektronicznego periodyku (:P) jest świetną okazją na zadanie ważnego pytania. Co stanowi, że gra jest ponadczasowa? Zgaduję, że jest to pytanie które męczy każdego z was. Najłatwiej na nie odpowiedzieć wymieniając gry które powszechnie uznajemy za arcydzieła najmłodzszej ze sztuk. Część mogę wymienić bez strachu o wasze bluzgi: MGS, Final Fantasy 7, Chrono Trigger & Chrono Cross, Final Fantasy Tactics, Suikoden 1&2… Jakie cechy wspólne mają te gry? Niech każdy sie wypowie.
    PS: Prośba do Mazziego… mógłbyś rozdmuchać dyskusję na ten temat?

  12. Wszystkie te gry mają jedną wspólną cechę – niesamowity scenariusz, który sprawia, że granica pomiędzy światem fikcji a prawdziwym się zaciera. Niezależnie od tego jak science fiction są wątki w tych tytułach, wszystkie tak samo sięgają w stronę ludzkiej psychiki. Fikcyjny świat, ale prawdziwe ludzkie emocje i pytanie o sprawy ostateczne, sens życia, zrozumienie siebie. Wszystkie wymienione przez ciebie gry są właśnie takimi nośnikami wyższych uczuć. Braterstwo i mieszanie w genach w MGS – dramatyczne zwroty akcji i bolesne straty. Śmierć kogoś bliskiego w Final Fantasy VII. Tak można wymieniać długo…

  13. Święta prawda. Ale jak wytłumaczysz fenomen ponadczasowości Zeldy. Prawdziwych ludzkich emocji tam niewiele – nikt nie zadaje w tej grze ważnych pytań. A mimo to zaliczamy ją do Panteonu gier wszechczasów. Dlaczego uczucie przeżywania wielkiej przygody wystarczyło by gra do listopada 2007 roku utrzymywała się na pierwszym miejscu rankingu Gamerankings.com? Przez 9 lat…

  14. Zelda: Ocarina of Time to przepiękna baśń, w której bierzemy bezpośredni udział. Nie da się opisać w kilku słowach klimatu tej gry, ale dużo ważniejsza nawet od fabuły jest tam sama otoczka. GENIALNY design, który sprawia, że zapomina się o tym, że to tylko gra. Mnogość możliwości i patentów, piękny świat, design NPC – wszystko to sprawia, że przed laty granie w Zelde było dla ludzi z wybujałą fantazją jak zastrzyk heroiny dla narkomana – jeśli wybaczysz podobne porównanie 🙂

  15. Istotnie, ale czy w takim razie naprawdę ciężko jest stworzyć wirtualny świat, który choć trochę byłby podobny do tych z Zeldy, MGS, Chrono Crossa? Chyba nie. Sądzę, że wystarczy nieco więcej zaangażowania, dbałości o detale, iskra geniuszu. To wszystko ludzie w branży mają…. ale nie mają czasu. Dlatego łatwiej jest zrobić efektowną młóckę, niż stworzyć coś głębszego. Sądzę, że wielu graczy szuka w grach czegoś więcej niż Multi Killa, napisu Game Over, gołych bab, oraz Harrego Pottera. Rynek się komercjalizuje. Co ja gadam – już się zkomercjalizował.
    Dawniej jak bylo? Proste gry, proste zasady. Wielu od tego zaczynało, stąd sentyment do oldskulu. Później, w czasach PSone moc konsol nie była jakaś porywająca. Trzeba bylo wybić się czymś innym niż grafiką i efekciarstwem. Tworzono więc światy, w które można było uwierzyć. Teraz, wraz z ogromnym skokiem mocy konsol, powoli z produkcji umyka klimat. Wycieka, gdzieś bokiem, pomiędzy przygodówkami a rpgami. Z grami będzie podobnie jak z przemysłem filmowym. Zalew taniego efekciarstwa, przeplatany solidnymi produkcjami. Tylko od czasu do czasu przebłysnie iskra geniuszu. Później i tak pieniądze zamordują pomysł. Może nie jest tak źle, ale „Chrono Cross’ów” i „MGS’ów” już nie ma i to jest niezaprzeczalny fakt.

  16. Wierne PSone wraz z MGS czekają cierpliwie w szafie na chwilę w której znów poświęcę im kawałek (i to „niewąski”) życia. Święta tuż tuż 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s