Merii Kurisumasu! Święta w Japonii

Święta Bożego Narodzenia to szczególny okres w roku,  czas spotkań z rodziną, rozmów z bliskimi osobami i składania im pełnych ciepła życzeń. Od ponad czterdziestu lat „magię świąt” odczuwać można również w Japonii, gdzie elementy Chrześcijańskiej tradycji przyjęły się znakomicie. Oczywiście odpowiednio zmienione, przetworzone w ten charakterystyczny dla potomków samurajów sposób. Dajmy się więc ponieść magii świąt i przyjrzyjmy się, jak nasze tradycyjne święta obchodzone są w „Kraju w Którym Dużo Ludzi Jeździ Metrem w Ścisku”. To bardzo interesujące, jak  pewne zwyczaje wpasowały się w odmienne ramy obyczajowe.

Pułkownik Sanders z restauracji KFC – znakomicie sprawdza się w zastępczej roli Świętego Mikołaja. Znany szef mafii kurczakowej w Japonii. Podobno pochodzi z Kentucky.

  • Geneza

Najprawdopodobniej wszystko zaczęło się jeszcze w XVI wieku, gdy Chrześcijańscy misjonarze po raz pierwszy przybyli do Japonii. Na przestrzeni lat wszystko jednak się poprzekręcało i sporo dzieci w Japonii myśli, że Boże Narodzenie, to urodziny Świętego Mikołaja. Znana jest również pewna opowieść sprzed kilkudziesięciu lat, gdy doszło do wysokiego kalibru kulturowego faux pass. Japoński sklep w tokijskiej dzielnicy Ginza za wszelką cenę chciał być nowoczesny i sprawiać zachodnie wrażenie. W rezultacie na wystawie umieszczono naturalnej wielkości podobiznę uśmiechniętego Świętego Mikołaja. Nie byłoby w tym pewnie nic szokującego, gdyby nie fakt, że święty został w brutalny sposób przybity do krzyża. Podobno miało to miejsce w pierwszym roku amerykańskiej okupacji Japonii po II Wojnie Światowej (1945 r.). Jak wspomina pewien amerykański pracownik firmy Motorola: „Japończycy wiedzieli, że chodzi o ‚tego gościa z białą brodą w czerwonym stroju’ i że jest w tym akcent religijny. W rezultacie ktoś wpadł na pomysł w postaci ukrzyżowanego Świętego Mikołaja na sklepowej wystawie”.

Ukrzyżowany Święty Mikołaj celową prowokacją? Raczej przejaw zdezorientowania Japończyków, towarzyszącego ekspansji zachodniej kultury po II Wojnie Światowej.

To były czasy, gdy Japończycy próbowali uzyskać akceptację ze strony zachodnich państw i pokazywali za wszelką cenę, jak państwo się unowocześnia i przyjmuje zachodnie standardy. Rezultatem tego była nowa tradycja świąt, która od ok. 1960 r. przyjęła się na stałe w Japońskim kalendarzu. Trudno jednak spodziewać się, by ludzie z Kraju w Którym Jest Chleb Ale Nie Taki Jak w Polsce przyjęli zachodni wynalazek bez pewnych „usprawnień”, z których są doskonale znani. Nie mają one religijnego wymiaru, ale ludzie przyjęli tradycję świątecznych dekoracji, kupowania sobie nawzajem prezentów oraz spożywania specjalnych, świątecznych potraw.

Piosenka na temat Świąt w Japonii nagrana przez czołowych przedstawicieli blogosfery z Japonii. Hit świąt 2008 :)

  • Święta z KFC

Na zachodzie wyprawa do restauracji KFC na świąteczny obiad kojarzy się raczej z ostatecznością, odruchem bezsilności i pasuje do ludzi żyjących samotnie, bo nikt normalny nie zamieniłby rodzinnego ucztowania w domu  na panierowane skrzydełka w pozbawionym duszy, plastikowym fast foodzie. Innego zdania są niektórzy Japończycy, którzy lubią tłumnie udawać się do KFC w trakcie Świąt Bożego Narodzenia. Amatorzy kurczaka potrafią tam stawać w długich, ciągnących się parę metrów kolejkach, byle tylko dostać się do kasy i zamówić specjalny, świąteczny kubełek pułkownika Sandersa.

Spryciarze z KFC. Nie zarabiają za wiele w ciągu roku, ale robią prawie 20% obrotu rocznego w okresie świątecznym.

Są różne teorie, gdzie ta dziwna tradycja miała swój początek. Wydaje mi się, że sekret tkwi w tradycji amerykańskiej, gdzie indyk stanowi jedną z potraw w trakcie świąt. Jako, że ten rodzaj mięsa nie jest popularny w Japonii i przez to też trudno dostępny, ludzie sięgnęli po substytut w postaci łatwiej dostępnego kurczaka. Niemały udział w tym miał sam koncern KFC, który w latach 70 zdołał przekonać cały naród, że jedzenie kurczaka jest świąteczną tradycją w Stanach Zjednoczonych. Samo logo restauracji ma również świąteczne, biało-czerwone kolory, co pomogło w upowszechnieniu tego mitu, nie wspominając o pułkowniku Sandersie. W odpowiednim stroju wygląda on jak brat bliźniak słynnego Świętego z Bieguna Północnego.

Świąteczna reklama telewizyjna japońskiego KFC.

  • Świąteczne ciacho.

Po dwudziestym piątym ciasta podobno tracą swój smak :)

Kolejną, mocno niedorzeczną tradycją, jest zwyczaj kupowania pełnych cukru, mocno lukrowanych ciast świątecznych. Można je nabyć w wielu piekarniach i cukierniach przed świętami. Najczęściej są to białe ciasta o smaku waniliowym, udekorowane truskawkami i świątecznymi ozdobami. Ciasta te mają specjalne miejsce w japońskiej kulturze, bo właśnie od nich wzięło się pewne popularne powiedzenie, dotyczące kobiet po 25 roku życia. W Japonii przyjęło się, że po upływie tego terminu, kobiety tracą ważność i nie są już atrakcyjnymi kandydatkami na dziewczyny, czy żony. Stąd sentencja: „Nikt nie chce świątecznego ciasta po dwudziestym piątym”. Osobiście nie wierze, by to miało w dzisiejszych czasach jakiekolwiek znaczenie, a na pewno nie jest miłe w stosunku do kobiet. Stwierdziłem jednak, że wymaga to wzmianki.

Kto powiedział, że czapka Świętego Mikołaja to jedyne nakrycie głowy, jakie kojarzy się z Bożym Narodzeniem?

  • Drugie walentynki.

Święta Bożego Narodzenia w Japonii pozbawione są religijnego kontekstu i pełnią funkcję drugich walentynek, stanowiąc najlepszą okazję na spotkanie z ukochaną osobą oraz spędzenie kilku niezapomnianych chwil we dwoje. Idealnym miejscem na poczucie świątecznego ciepła i bliskości są hotele miłości. Ten Japoński wynalazek pozwala wynajmować parom pokoje na godziny, by móc oddać się chwili zapomnienia we dwoje w komfortowych warunkach. Nic dziwnego, że podobna instytucja przyjęła się w Kraju w Którym Są Smaczne Łososie, gdzie z powodu przeludnienia miast i ciężkiej sytuacji mieszkaniowej całe rodziny mieszkają często w jednym, dużym pokoju. Jest on przedzielony papierowymi ścianami, więc  intymność jest to mało możliwa. „Hotel Chapel Christmas” to jedna z popularniejszych sieci hoteli świątecznych, które pozwolą – niezależnie od pory roku i daty – przeżyć magię świąt we dwoje. Z tego właśnie powodu miejsca te są mocno oblegane w drugiej połowie miesiąca. Dwudziesty czwarty grudnia to też znakomita okazja, by wyznać miłość swojej ukochanej/ukochanemu. Wigilia to świetny moment na randkę, z czego w pełni korzystają hotele i restauracje, oferując specjalne niespodzianki dla wszystkich zakochanych par. Ot, kolejna mocno zaskakująca tradycja.

Jeden z Japońskich love hoteli w stylu świątecznym. W środku choinki, prezenty, Mikołaj i gwiazdkowe lubrykanty.

  • Pojawiają się i znikają.

Japonia nie jest krajem Chrześcijańskim, więc ma do Świąt zupełnie inne podejście, niż Europejczycy. Przez okres dwóch miesięcy sklepy pękają w szwach od stylowych dekoracji, a z głośników dobiega utrzymana w odpowiednim klimacie muzyka. Jednak tuż po świętach sklepy wracają do poprzedniego stanu, jak gdyby nigdy nic. Dekoracje zostają spakowane do pudełek, część zostaje wyrzucona na śmietnik i czar pryska dosłownie z dnia na dzień. Zbliża się nowy rok, więc musi być tradycyjnie i poważnie, więc wszelkie ozdoby i iluminacje znikają bez śladu. Taki jest właśnie wymiar Bożego Narodzenia w Kraju, Gdzie Czasem Trzęsie Ziemia. Pojawia się i jak gdyby nigdy nic bezszelestnie znika, by za kilka miesięcy powrócić ponownie,z całą gamą charakterystycznych rekwizytów. U nas choinki i ozdoby straszyć będą jeszcze przez następne dwa miesiące,  często aż do świąt Wielkanocnych. Wiadomo, Polak – stworzenie sentymentalne.

p.s. Zacząłem bawić się synonimami słowa Japonia, bo  faktycznie nazywanie jej Krajem Kwitnącej Wiśni, ojczyzną samurajów i Krajem Wschodzącego Słońca we wszystkich środkach masowego przekazu zaczyna robić się nudne, nie uważacie? :)

Ostatecznie zdobienia lądują w koszu na śmieci dzień po Gwiazdce. U nas choinki będzie można zaobserwować jeszcze do kwietnia.

16 thoughts on “Merii Kurisumasu! Święta w Japonii

  1. Pingback: Boże Narodzenie w Japonii: Gambatte Święta! « Japonia - Mazzi.pl

  2. Może to i lepiej, że Japończycy świętują po swojemu – każdy powinien sam odnaleźć w święta to, co dla niego najlepsze :)
    Z kurczakiem na głowie czy na stole – zawsze można pośpiewać kolędy albo japońską piosenkę o Rudolfie :D

  3. juz pod koniec listopada w Tokio wszędzie grali „Dżingle bels” i inne rdzennie japońskie utwory.
    nic dziwnego, że ukrzyżowali Mikołaja
    :)

  4. Mazzi-san,

    przykro mi to mówić, ale z notki na notkę jestem coraz bardziej rozczarowana – uderzasz w zbędny populizm, a ja ceniłam Cię jako profesjonalistę.

    Zapomniałeś o wielu ważnych rzeczach, a kilka, począwszy od tytułu (Merii! Iloczas!) przekręciłeś. Przy tak obszernym opisie tradycji kompletnie zapomniałeś wspomnieć, że „Kurisumasu” są tylko dodatkiem do znacznie ważniejszego, mocno kulturowo osadzonego święta – urodzin cesarza 23ego, stąd tak znaczna liczba nieporozumień.

    Kurisumasu keeki phenomena bynajmniej nie straciła na aktualności, wciąż jest popularnym tematem w kobiecych pismach i na ploteczkach w pracy. Moje znajome Japonki przy 24ych urodzinach gryzą paznokcie jak wariatki.

    Ważne jest też w kontekście kulturowym napomknięcie w odniesieniu do Polski (nie odnośmy się do chuja do Stanów), że ich Gwiazdka wygląda raczej jak nasz nowy rok – przyjęcia z szampanem, muzyka, sztucznie ognie, no i jakaś firmowa choinka w tle, z kolei ich Nowy Rok to święta wyciszające, ze świątyniami, wspólną odświętną kolacją etc.
    Oczywiście cała sprawa z deka inaczej wygląda w Tokio.

    Waraimono nie oznacza szyderczego śmiechu, ale kogoś, kto stał się pośmiewiskiem (DUZA RÓŻNICA). Tłumaczenie kolędy było chociażby u mnie i nie wiem, skąd Ci z tych form wyniknęło, że Mikołaj mu robi łaskę. Mówi „kurai yomichi wa pikapika no omae no hana ga yaku ni tatsu no sa” – co w dosłownym przekładzie oznacza – „Pośród ciemnych, nocnych ulic Twój migoczący nos bardzo mi się przyda” (ew. Będzie bardzo przydatny). To, że używa do niego zaimka omae jest normalne ponieważ to autorytet mówi do zwierzęcia – pamiętaj że do zwierzęcia zawsze używa się form poniżej masu (np. Inu ni esa o yaru) i doszukiwanie się w tym jakiejś szalonej szydery jest z Twojej strony, człowieka, który zdaje 3kyuu, po prostu niepoważne i obraźliwe.

    A ozdoby znikają nie dlatego, że Japończycy mają to w dupie i pędzą dalej – tylko oni mają więcej taktu i nie śpiewają kolęd na Wszystkich Świętych, jak to czyni się u nas – gdzie w połowie listopada więcej jest już bombek niż zniczy. Oni wiedzą, że nadchodzi nowy rok i do tego czasu wszyscy muszą być poważni i przygotowani na oczyszczenie się. Na bounenkai. Więc oni potrafią posprzątać, w przeciwności do Europejczyków, którzy choinkę z domu wynoszą w marcu przed Wielkanocą. Fe.

    Coraz bardziej mi za Ciebie wstyd, Mazzi-san.

  5. Przykro mi Mizuu, że nie spełniłem twoich oczekiwań wobec tekstu. Zaznaczam tylko, że to nie jest kompendium wiedzy na temat tego, jak wyglądają święta w Japonii, a zebranie kilku interesujących faktów. W zamierzeniu miał być „ku pokrzepieniu serc” a nie naukową rozprawą.

    Wspomniane błędy językowe (brakująca literka; słowo waraimono) poprawiłem. Nie widzę nic złego w tym, że odnoszę się w porównaniach do USA. Przecież to z tego kraju Japończycy zaczerpnęli cały pomysł gwiazdki, a tradycja ta różni się od naszej rodzimej. Co gwiazdka ma wspólnego z urodzinami cesarza poza datą – nie wiem (biorąc pod uwagę, że obecny cesarz rządzi od 89′, a tradycje świąteczne w Japonii sięgają lat 60).

    Ostatniego akapitu na temat znikających ozdób już nie rozumiem zupełnie. Być może masz racje, ale to jednak dla mnie jest interesującą i oryginalną kwestią, że już dzień po gwiazdce w Japonii zaczynają się wielkie porządki. Stąd o tym fakcie wspomniałem, a ty słusznie dodałaś że w Polsce choinki i ozdoby straszą czasem jeszcze do Wielkanocy. O tradycji bounenkai nie słyszałem. Nie wydaje mi się, by stanowiła istotną kwestię przy okazji luźnego posta o świętach po Japońsku.

    I bynajmniej – piszę to otwarcie – ciesze się, że czuwa nade mną osoba, która czyta moje teksty na tyle dokładnie , by zauważać nieścisłości i mi o tym mówić. Nie do końca mi się podoba zawsze forma tej pomocy (pisanie o mnie per „ty debilu” – nawet jeśli pieszczotliwie), ale krytyka się zawsze przyda.

  6. Niestety nie jestem mila w obejsciu. Wszyscy wiedza, ze duzo wymagam i mam trudny charakter.
    Na privie wyjasnilam Ci zreszta niemerytoryczna czesc mojego komentarza.

    Pracuj. Pracuj.

    Oplaci Ci sie, zareczam.

  7. Ooo, takie ciastko to nawet sam bym zjadł! ;)
    BTW: A pamiętasz Mazzi, co leci w Yakuzie 2 do napisów końcowych? „Cicha noc” po japońsku. Ale czad! XD

  8. Przeczytałam wszystko z wielkim zainteresowaniem, zwłaszcza karcące uwagi Mizuu. Respekt dla was obu – dla Mizuu za rzeczowość i dla Ciebie za pokorę i zimną krew. Wracając do tematu świąt: obecnie mieszkam w Irlandii, która jest teoretycznie katolicka, a jednak święta wyglądają podobnie – może tylko należałoby zamienić love hotele na wypijanie dużej ilości alkoholu. Od jutra startują wielkie poświąteczne wyprzedaże i ogólna konsumpcyjna orgia. To jest dopiero „fe”.
    Tak więc, Twój artykuł nie tylko dostarczył mi paru ciekawych informacji, ale i zmusił mnie do refleksji. Być może nie pójdę dzięki temu jutro na zakupy.

  9. Margot: dziękuje za ciepłe słowa. Zrobiło mi się naprawdę miło po przeczytaniu tego komentarza. Postaram się w przyszłym roku, by wszystko było jeszcze lepiej i rzetelniej. Mam sporo planów i kocham pisać tego bloga, więc chcę, by tylko wszystko szło do przodu :)

  10. Ja także mieszkam w Irlandii (jest nas wiele ;) – I chciałem zauważyć, że w Irlandii świąteczne ozdoby w zasadzie także znikają z dnia na dzień (stąd choinki są kupowane znacznie wcześniej, nie są trzymane aż do Trzech Króli) – i nie jest to podyktowane jakąś komerchą a po prostu innymi zwyczajami.

    Mam wrażenie, że chociaż Polacy często w czasie adwentu i samych świąt nie zachowują się jak powinni (choć siedzenie w tzw. „pierwszej ławce” to wciąż bardzo ważna rzecz), to polski naród spędza święta bardzo religijnie i tradycyjnie, bardziej niż taki, uznawany za bardzo katolicki kraj jak Irlandia.

    Także nie ma co zrzucać wszystkiego na komercyjność świąt w Japonii choć wiadomo takie są ;) Wolę takie bezstresowe i komercyjne ( a przez to nieco płytkie) niż stresujące, niekiedy z nielubianymi członkami rodziny rodziny których TRZEBA zdzierżyć.

    Ja na nadchodzący Nowy Rok życzę
    a) Mizuu-san takiej obiektywności i rzeczowości co zwykle
    b) Mazzi’emu którego felietony lubiłem już w PE powodzenia w prowadzeniu jednego z niewielu porządnych blogów o Japonii po Polsku i mniejszej ilości błędów, żeby Mizuu nie strofowała xD

    Omedetou Kurisumasu, Minasan!
    (Ciut spóźnione, ale zawsze)

  11. Bez słodzenia, bo i tak wiesz, że jest dobrze;) (Świetny Blog) Teraz do sedna: Michał, nie wiem jak mogę Ci tutaj napisać priva, dlatego umieszczę to tutaj(jak chcesz skasuj, może i lepiej).
    Nie uwierzysz, ale studiuję „Kulturę Japonii”(na prawdę istnieje taki wydział xD) i temat mojej pracy semestralnej, który z resztą sam wybrałem brzmi: Gry video a japońska codzienność. Twoja wiedza na temat gier, do tego pobyt w Japonii(Wielki Artykuł w PE)pomogły by mi bardzo, dlatego jeżeli był byś w stanie uderzyć do mnie na maila, był bym Ci dozgonnie wdzięczny.
    A niech tam niech cały świat go pozna: eyeinth3sky@gmail.com
    Pozdrawiam

  12. Mi się spodobała ta piosenka :) .
    Kurde świetnie się czytało, a na końcu stwierdziłem nawet, że mało napisałeś :| .
    Osobiście niezbyt mi się podoba ta hmm….”tradycja”(?)z odwiedzaniem fast foodów, nie pasuje mi to do Japończyków w ogóle…cóż, co kraj to obyczaj choć przejęty od Usańczyków. Większość Japończyków przecież nie powinna się przejmować bożym narodzeniem nie? W końcu to Narodzenie Sy0na Bożego w którego nie wierzą :P . Osobiście nie mogę się nadziwić jak możliwe, że ten okres jest już obchodzony praktycznie na całym świecie, nieważne w jaki sposób.

    Niestety, wydaje mi się, że Tradycja Bożego Narodzenia coraz bardziej zanika w Polsce, na rzecz Mikołaja, kupowania prezentów, przystrajania czego się da, itd. W tym roku w Kościele nawet nie byłem. Choć jako osoba aktualnie niewierząca nie powinno mi na tym zależeć…to jednak przykro mi. W te Święta w ogóle nie czułem obecności Boga, ale to już moje osobiste odczucia.

    Btw, ostatnio cholernie zaczęła mnie interesować Japonia starszych czasów, chociażby okresu Edo. Aż sam się sobie dziwię, bo moja pasja do tego kraju płynęła przede wszystkim poprzez elektronikę.

  13. Jedyny błąd to ‚kompleks Europejczyka”… to jest jak z Cejrowskim,że chwali się ,że zna kilka języków, że kocha „przygody i Amerykę Południową” (to są moje hasła), ale w gruncie rzeczy ma gdzieś indiańskich dzikich brudasów. Nie ,on nie jest rasistą tylko monarchistą… Widziałam odcinek z Cejrowskim o jednym z zakątków Afryki, nie pamiętam co to za kraj afrykański i jaka wioska, i nawija jako biały człowiek (Cejrowski) opowiada jak tu ciężko a zarazem ciekawie ,bo odmienna kultura ,itd. Wiesz, jest jedno ,ale ,że niby zarąbiście ciekawi goście i ciekawe miejsce i w ogóle, ale, ale… czuło się coś dziwnego, bo to było „o głupie murzynki mają ciężko i wcale nie są jakoś do nas (europejczyków) podobni ani fizycznie (nie wiedzą co to woda- brudasy jedne) ani kulturowo(dzikusy nieokszesane). Wasz problem to ,że jak Cejrowski uważacie za jedyną słuszną cywilizację białego człowieka (ale tylko mężczyzny). Białe kobiety nie mają szans i tu nie wystarczy być co dziennnie na solarium… Nie ważne, chodzi oto co można zauważyć nawet w filmie Szogun … wiesz jesteś taki sam jak tamten Anglik ,który gdyby nie zobaczył i się nie rozbił przypadkiem to by nie wiedział ,że istnieje inna cywilizacja niż cywilizacja europejska…która ma ileś tam setek a może tysięcy lat. Tto się nazywa umieć poszanować odrębność kulturową (oprócz kultury jest religia , inne prawo,itd.).
    Wy tego nie widzicie ale Japończycy, Chińczycy, Afrykanie i wiele innych narodowości mają „lekki uraz” nie tylko na poziomie typu”która jest lepsiejsza cywilizacja-nasza czy wasza?”. Tak, tak , wy biali ludzie uwielbiacie wywyższać się nad inne rasy, np. mówicie ciągle Murzynek Bambo na każdego Afrykańczyka czy AfroAmerykanina. Tu chodzi o szacunek! Murzyn jest pogardliwym określeniem, bo oznacza niewolnika, głupiego Czarnucha od roboty,itd. Zobacz co się dzieje z poprawnie politycznymi polaczkami… pracują z Czarnymi takimi samymi cwaniakami co oni ,że tylko ukrać ,zakombinować , fajki palić cudze a się niedzielić swoimi…albo dwóch Jamajczyków nie lubi się myć , bo może chce być maczo ,a maczo śmierdzi… to widzą rasę a nie ludzi…? Poczuj to co Oni czują będąc w Japonii… Wiesz jak nie masz pokory tylko „białą zadziorę” w sobie to nawet paplając w ich ojczystym języku będziesz zawsze białym obcokrajowcem!!! I dobrze ci tak, białasie jeden…Pozdrawiam ;)))

  14. hahah a wiecie że w Japonii nie ma przedświątecznych promocji ?? są po :D i to jest poprawne myślenie no bo…. jka oni tam mają party zamiast wigilii i obdarowywanie się prezentami na party to po kiego mająprzecny robić jak i tak każdy pójdzie kupić :D buahahahaha

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s