Miasto Toyohashi w prefekturze Aichi od lat kultywuje w oryginalny sposób rozpoczęcie sezonu zimowego. Jednym ze sposobów celebrowania śnieżnej pory roku są tzw. “odensha”, czyli imprezy urządzane w pociągach, połączone ze spożywaniem dużych ilości złocistego trunku. Zwyczaj jest na tyle popularny, że w chwili obecnej reszta grudnia jest objęta ścisłą rezerwacją miejsc.

Specjalnie na tą okazję udostępniony jest wagon kolejowy, opuszczający stację Toyohashi o godzinie 6:25 rano. Powoli zmierza do docelowej, oddalonej o 10 km stacji, podczas gdy pasażerowie świętują. Wagon jest w stanie pomieścić od 15 do 26 osób na raz. Podczas picia piwa raczą się tradycyjną potrawą, od której wzięła się zresztą nazwa zwyczaju. Jedzony najczęściej w zimie oden składa się z kilku składników, jak gotowane jajka, rzodkiew daikon, konnyaku oraz pasty rybnej. Sprzedawany jest często w budkach z żywnością i cieszy się sporą popularnością, gdy spada pierwszy śnieg.

Parujący Oden – tradycyjna Japońska potrawa, spożywana najczęściej zimą.
Jak informuje dziennik Yomiuri, imprezki w pociągach będą trwać aż do końca zimy, ale w sezonie świątecznym już nie uda się dołączyć do zabawy. Niestety spore zainteresowanie zabawą sprawiło, że wszystkie miejsca są zarezerwowane aż do 27 grudnia b.r. Nadal jest możliwość rezerwacji w terminie pomiędzy 8 a 30 stycznia 2009 (pod numerem 0532-53-2135). Koszt za jedną osobę wynosi 3000 yenów, wliczając w to posiłek i dwa piwa. Za 75000 yenów można też wynająć cały wagon.
Sympatyczna tradycja, o mocno marketingowej nazwie. Osobiście podoba mi się, jak sprytnie połączono ze sobą dwa słowa: oden (nazwa potrawy zimowej) i densha (pociąg). Jeśli przypadkiem znajdziecie się w Japonii w okresie zimowym, to niewątpliwie jest to ciekawa opcja na spędzenie czasu, stukając się kuflami z pysznym piwem z lokalnych browarów.
Fragment reportażu z Japońskiego dziennika telewizyjnego, związany z tradycją odensha.























W Polsce taka tradycja istnieje od kiedy położono tory. Co prawda nie ma takich wymyślnych stołów tylko zwykle siedzenia w przedziałach, panów w garniturach zastępują brodaci anty fani kąpieli a zamiast kufli są puszki z Tatra ale nie mniej jednak rzec by można, że i tak jest wesoło
A mnie ciekawi, czy Japończycy podchodzą liberalnie do spraw alkoholu
Czy picie go przez nieletnich jest wielkim skandalem czy raczej mało szkodliwym wyskokiem młodocianych
BTW widać jaka to różnica kulturowa – garniturki(choć gdyby to byli salarymani po pracy to bym się nie zdziwił
, piwko w kubełkach, pełna kulturka
W Krakowie to pamiętam, że zawsze jak jechałem pociagiem, na dworcu po wagonach łaził taki dziad z wielkim plecakiem i sprzedawał piwo…
A sam tytuł tego wpisu dziwnie skojarzył mi się z ostatnio oglądanym przeze mnie filmem “Nocny pociąg z mięsem”.
Dziś stanę na dworcu w Katowicach i będę oczekiwał pociągu Odensha… Pewnie kiedyś i do nas zawita
Alkohol w pociagu? What a wonderful concept… ;3