Często ludzie zadają mi pytanie, co było dla mnie największym szokiem kulturowy m podczas mojego pobytu w Japonii. Nie obruszyły mnie ani obowiązkowo zakładane przy wejściu do toalety kapcie, ani podgrzewane i skomputeryzowane toalety, czy tym bardziej paradujące po Tokijskich ulicach stylistyczne dziwactwa. Byłem przygotowany na wiele dziwności i może właśnie dlatego okazałem się być zupełnie bezbronny na inną, z pozoru niewinną kwestię, jaką jest …






