Czarny koń Japońskiego hiphopolo
luty 27, 2008 autor Michał Mazur
Poznajcie pierwszego w historii Japonii czarnoskórego śpiewaka, który poświęcił się popularnemu w Kraju Kwitnącej Wiśni gatunkowi muzycznemu Enka. Styl ten upowszechnił się podczas powojennego okresu Showa (1926-1989) i w dużym uproszczeniu możemy porównać go do amerykańskiego country, a naszego disco polo - może nie pod względem muzycznym, ale bardziej ze względu na specyficzną publiczność.

Enka to muzyka popularna w kręgu ludzi starszych, bo młodzi bardziej zwrócili się w stronę świętującego triumfy J-Popu i J-Rocka. Tym bardziej zaskakuje, że murzyński artysta się odnalazł w tej charakterystycznej, opartej w dużej mierze na tradycyjnej Japońskiej skali pentatonicznej muzyce.
Ba! Jego popularność stale rośnie, a co może wydać się równie zaskakujące śpiewa naprawdę dobrze, bez problemu wyczuwając niuanse tego charakterystycznego gatunku. Od razu widać, że lata spędzone na palmie, podśpiewując Enka przy zrywaniu bananów, nie poszły na marne. Widać zresztą od razu po twarzy, że to typowy samiec alfa, z talentem do kocich ruchów
Pożartowaliśmy sobie (nie jesteśmy w USA, więc obejdzie się tym razem bez afery i całowania Oprah Winfrey w kakaowy zad, przepraszając całą Amerykę za rasistowskie hasełka i użycie słowa na “N”), więc może dla odmiany napisze kilka faktów:
Jero to 26 letni Afro-Amerykanin, sympatyczny ziom ubrany w luźne, utrzymane w hip hopowym stylu ubranie. Chłopak ma azjatyckie korzenie, bo jego babcia była Japonką. Przyszłego męża (Amerykanina) poznała, gdy stacjonował ze swoją jednostką w kraju.
Jero nagrał właśnie swoją pierwszą płytę i rozpoczyna podbój Japonii, realizując swoje wieloletnie marzenie o zostaniu śpiewakiem Enka. Tak przynajmniej możemy przeczytać w oficjalnych materiałach prasowych, dostarczonych przez wydawców jego krążka. Wzruszające do głębi. I pamiętajcie, że to wszystko by uczcić pamięć babci, nie dla kasy, sławy i wskakujących do cadillaca dziuń.
Umiyuki - debiutancki singiel Jero. Połączenie elo ziom stylu z charakterystyczną skalą i murzyńskim głosem. MUSICIE TO ZOBACZYĆ
Kontrast gangsta teledysku z rozmemłaną Enką kładzie na łopatki.
Artysta informuje, że z tym gatunkiem zapoznała go jego babcia, która zaszczepiła w nim wielką miłość do tradycyjnej muzyki Japońskiej. Jero nigdy nie planował zostać muzykiem i ukończył studia informatyczne na uniwersytecie w Pittsburgu. Jednak przypadkowa wygrana w konkursie karaoke sprawiła, że został dostrzeżony przez headhunterów z wytwórni JVC Music. Po dwóch latach treningu w Japonii Jero osiągnął swój pierwszy cel i rozpoczął karierę, szybko stając się ulubieńcem mediów.
Chłopak nie ma łatwego życia, bo w Kraju Kwitnącej Wiśni (tam to dopiero panoszy się ksenofobia) wciąż spotyka się ze zdumieniem i śmiechem, jakby stanowił zoologiczną ciekawostkę. Zresztą zachęcam do obejrzenia poniższych filmików, gdzie prezenterzy prawie duszą się z wrażenia, gdy Jero zaczyna śpiewać (”On umie po Japońsku”! “Nie do pomyślenia!”).

Pierwszy singiel Jero pod tytułem “Umiyuki” okazał się być sukcesem (czwarte miejsce na prestiżowej liście Oriconu) i zawojował sklepy w Kraju Kwitnącej Wiśni. Obok niewątpliwego talentu wokalnego zaważyła tutaj wprawna ręka znanego kompozytora Yasushi Akimoto oraz współpraca z muzykiem Ryodo Uzaki.
“Ciesze się, że udało mi się zrealizować moje marzenie o zostaniu wokalistą Enka. Obiecałem swojej babci, która zmarła 3 lata temu, że będę ciężko pracował i osiągnę kolejny cel - wezmę udział w Kohaku (coroczny konkurs piosenki, organizowany przez stację telewizyjną NHK)” - stwierdza Jero.
Pozostaje mi życzyć młodemu artyście powodzenia i ze swojej stronie gratuluje odwagi i tupetu, bo naprawdę wysoko sobie postawił poprzeczkę. Na koniec zacytuje może mojego znajomego, który w charakterystyczny sposób wypowiedział się o wschodzącym artyście:”ziooleck: ja pie***ole, czarni z hh przerzucają sie na kolejne gówno! Murzyn o japonskich rysach w HH ciuszkach śpiewa płaczliwym, basowym głosem do muzyczki (której brzmienie ciężko wyrazić słowami)“.
Jedna z prezenterek cudownie się śmieje, kiedy pierwszy raz słyszy o Jero i najzupełniej ją rozumiem













No cóż już dawno wiedziałam ,że świat stanąl na glowie na dzwięk muzyki Enka świruje i dostaje spazmow jak moja ulubiona bohaterka Ah my goddess- Urd. Ale trzeba też przyznać ,że ładne to czekoladowe ciasteczko… Które nam podałeś na talerzyku i wcale sie nie dziwie ,że Japońskie babcie mają do niego słabość…
Wokal ma niezly, tylko cala ta otoczka HH moim zdaniem nie pasuje kompletnie do tego typu wykonywanej muzyki.
No coś ty, gangsta HH otoczka nie pasuje do disco polo
?
A tak poważnie: zajmuje się na tym blogu najmniej do tej pory wyeksploatowanym w Polsce tematem związanym z Japonią, czyli popkulturą Kraju Kwitnącej Wiśni. Śledzę wszelkie takie smaczki, bo zrozumieć ten kraj to nie tylko poznać jego historie i zwyczaje, ale także znaleźć się bliżej PRAWDZIWYCH LUDZI.
Zachęcam wszystkich do przeczytania tego artykułu, bo jasno pokazuje, że Jero jest promowany z prostego powodu. Trafił w niszę i jest oryginalny, bo nikt do tej pory nie połączył dwóch takich różnych stylistyk i gatunków. Stąd ten teledysk z celowo bijącym w oczy kontrastem. Siedział nad tym sztab skośnych speców od marketingu i wiedzieli co robią, czego dowodem jest rewelacyjna sprzedaż pierwszego singla.
W przyszłości będzie więcej materiałów tego typu. Od dawna ostrze sobie ząbki na przedstawienie Wam typowej Japońskiej gwiazdki i otaczającego ją fałszu i zabiegów ze strony stylistów i speców od marketingu. Tą szczęśliwą panią będzie najprawdopodobniej Erika Sawajiri (ta pani od “focha roku”
choć zastanawiam się również nad Otsuką Ai 
po pierwsze: kocham ten blog nie tylko za treści, styl i staranność [tzn filmiki,zdjęcia itp] w nim przekazane, ale też za to ,że jak sprawdzałam dziś pocztę to co zobaczyłam-mail z powiadomieniem o nowym wpisie
Miłe zaskoczenie.
po drugie: zabawny artykuł o tym pseudo muzyku
po trzecie: pozdrawiam i jak zawsze czekam na więcej !
oooo roześmiałem się jak ta ostatnia klientka
Jaro też nie znałem
–
http://ktowchodzina.gazeta.pl/
Nie wiem jak Wam, ale mnie osobiście całkiem podoba się taki wokal, taki styl i otoczka
Wiadomo - gościu został wypromowany na “japońskiego murzyna” co jeszcze w dziejach historii miejsca nie miało (dlatego wszystko się sprzedaje i święci sukcesy), ale zauważmy też, że facetowi naprawdę dobrze to wychodzi…
Dokładnie. Został wypromowany w ten sposób, bo trafił idealnie w niszę (japoński murzyn), a że ma naprawdę dobry głos, to inna sprawa. Gdyby ktoś miał ochotę zapoznać się z tym singlem w formacie mp3, to mam go aktualnie na swoim dysku

AKTUALIZACJA: http://www.sendspace.com/file/yjdb2o <— piosenka Jero
AKTUALIZACJA 2: Jeśli chcielibyście posłuchać jednego z najpopularniejszych śpiewaków Enka w Japonii, to zachęcam do poznania pewnego naprawdę uzdolnionego artysty o imieniu Hikawa Kiyoshi. Tu jego przykładowy utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=2jRIBTAICaM&feature=related
Hikawa równie dobrze sobie radzi w kawałkach popowych. Oto przykładowa “pościelówka” (czyściutko wyciąga górne dźwięki): http://www.youtube.com/watch?v=Ix1NzMBUmHc&feature=related
no ciacho ciacho czarne czekoladowe…
hahahahaha
ale z tym bananem toś mnie rozwalił
Najważniejszy jest pomysł na siebie - i determinacja (a także szczęscie). Facet chce śpiewać i spiewa - stylistyka to kwestia chwili, marketingu, zainteresowań. Być może z czasem zacznie pociągać go inny styl, ciekawe, jaką grupę wiekową pań wówczas powali na kolana
Pierwszy Enka singer jakiego miałem przyjemność posłuchać
Wszystko co typowo Japońskie jest mi trochę obce, dlatego nie jestem wstanie powiedzieć czemu może być on tak popularny.
To już prędzej zrozumiem popularność w Japonii - Blogu 27 czy głupiej piosenki Papaya.